24.05.2019 Wersja do druku

Festiwal kobiet

59. Kaliskie Spotkania Teatralne podsumowuje Robert Kordes w Życiu Kalisza.

Grand Prix dla Krystyny Jandy, gwiazdorska, ale w głównej mierze kobieca obsada spektaklu, z którym przyjechał do nas krakowski Teatr Stary, a przede wszystkim tematyka wielu przedstawień zdają się świadczyć o jednym - kobiety są w natarciu, a mężczyźni już tylko się bronią. Najbardziej wymownym tego przykładem może być "Miłość od ostatniego wejrzenia" Vedrany Rudan w reż. Iwony Kempy z Teatru Dramatycznego m. st. Warszawy. To manifest wściekłego feminizmu, niesprawiedliwego, wulgarnego i niekoniecznie trafionego pod względem artystycznym. Czy od tego steku wyzwisk pod adresem mężczyzn i wszystkiego, co męskie, choć jednej kobiecie zrobiło się lepiej? Wątpię. Inna sprawa, że konkursowe jury "Miłość..." zignorowało, a w każdym razie nie przyznało aktorkom grającym w tym spektaklu żadnej nagrody ani wyróżnienia. Kraków poniżej oczekiwań O przewadze, jaką - słusznie czy niesłusznie - zyskały kobiety, przekonuje też choćby rzut oka

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Finał 59. Kaliskich Spotkań Teatralnych. Festiwal kobiet

Źródło:

Materiał nadesłany

Życie Kalisza nr 21/22-05-19

Autor:

Robert Kordes

Data:

24.05.2019