Śmierć Ewy Dałkowskiej to kolejna – po niedawnym odejściu Jadwigi Jankowskiej-Cieślak – wielka strata w świecie polskiego teatru i kina. Odeszła aktorka, która od niemal pół wieku tworzyła wybitne kreacje aktorskie na scenie i na ekranie. Pisze Rafał Dajbor.
O jej rolach – w spektaklach Zygmunta Hŭbnera, Jerzego Jarockiego, Andrzeja Wajdy, Krzysztofa Zaleskiego, Krzysztofa Warlikowskiego, o występach w konspiracyjnym Teatrze Domowym piszą teraz wszyscy, którzy panią Ewę żegnają. Ja chciałbym wspomnieć ją nieco bardziej osobiście. Tak się bowiem złożyło, że w pewien bardzo skomplikowany, daleki, a jednocześnie trudny sposób byłem z nią związany rodzinnie. A mimo to poznaliśmy się stosunkowo niedawno. Gdy pierwszy raz do niej zatelefonowałem, prosząc o wywiad, zdziwiłem się, gdy przerwała mi moje przedstawianie się słowami, że chyba zwariowałem, bo przecież ona doskonale wie kim jestem i co robię. Równie bezpośrednia, kontaktowa, po prostu – fajna była podczas wywiadu w Nowym Teatrze. Nie chciała słyszeć, bym przyszedł „tylko” na wywiad – natychmiast zaprosiła mnie na przedstawienie „Odyseja. Opowieść dla Hollywoodu” w którym grała (i była rewelacyjna!). Kilka razy potem rozmawialiśmy telefonicznie. Oczywiście nie byłem nikim na tyle jej bliskim, by mi się miała zwierzać ze swojego stanu zdrowia, ale i tak informacja, że zmarła po ciężkiej chorobie była dla mnie zdumiewająca. Nowy Teatr żegna ją słowami, że odeszła, podczas gdy jeszcze w kwietniu pracowała nad nową rolą. Ja także miałem wrażenie, że pani Ewa cały czas pracuje, że nic jej nie zatrzymuje w tworzeniu kolejnych aktorskich kreacji. Okazało się, że było inaczej.
Czuję się bardziej kinomanem, niż teatromanem, toteż myśląc o Ewie Dałkowskiej myślę przede wszystkim o jej rolach ekranowych. Pierwsza myśl to oczywiście Rita Gorgonowa, tytułowa bohaterka filmu Janusza Majewskiego „Sprawa Gorgonowej” (1977). Potem – prostytutka „Markiza” w odcinku „Wisior” kultowego serialu „07 zgłoś się” Szmagiera, Olesia w „Nocach i dniach” Antczaka, Ewa Michałowska w „Bez znieczulenia” Wajdy, Andzia w „Kobiecie z prowincji” Barańskiego, Maria w „Nadzorze” Saniewskiego, przyjaciółka prokuratora (Janusz Gajos) w „Body/Ciało” Szumowskiej… Było tych ról bardzo wiele. W tym postaci historyczne – poza Gorgonową także m.in. Stefa Wilczyńska w „Korczaku”, Maria Kaczyńska w „Smoleńsku”, Zofia Romaszewska w serialu „Ucho prezesa”.
Pożegnaliśmy Ewę Dałkowską w piątek 13 czerwca. Jej pogrzeb zgromadził liczne grono ludzi teatru i filmu – byli m.in. Maja Komorowska, Maja Ostaszewska, Ewa Błaszczyk, ks. Wojciech Drozdowicz, Marek Kalita, Jan Jankowski, Jan Pietrzak, Marcin Wolski, Jerzy Zelnik, Jerzy Radziwiłowicz, Kazimierz Tarnas i wielu, wielu innych. W kościele pożegnał panią Ewę we wzruszającej przemowie mąż, Tomasz Miernowski, producent filmowy. Na cmentarzu, w imieniu nieobecnego Krzysztofa Warlikowskiego głos zabrał Andrzej Chyra. Ewa Dałkowska spoczęła na cmentarzu parafialnym w Zalesiu Górnym.