Logo
Magazyn

Ellen Burstyn odebrała Honorowego Złotego Lwa na festiwalu w Wenecji

7.09.2026, 18:55 Wersja do druku

Ellen Burstyn odebrała w poniedziałek na festiwalu w Wenecji Honorowego Złotego Lwa. Aktorka nawiązała do napiętej sytuacji w USA, wyrażając nadzieję, że jej kraj „znajdzie własną białą linię”. Tego samego dnia światło dzienne ujrzał film „Flesh Impact” z nią i Dakotą Johnson w roli Marilyn Monroe.

fot. Wikipedia/ domena publiczna

Jak podkreślił dyrektor artystyczny festiwalu Alberto Barbera, tegoroczna laureatka nagrody za całokształt twórczości jest aktorką o „niezwykłej sile i autentyczności”, obecną w kinie amerykańskim od ponad 50 lat, tworzącą „niezapomniane postacie ucieleśniające przemiany współczesnych kobiet”. Laureatka Oscara za pierwszoplanową rolę w „Alicja już tu nie mieszka” Martina Scorsese ma na swoim koncie role m.in. w „Ostatnim seansie filmowym” Petera Bogdanovicha, „Opatrzności” Alaina Resnaisa, „Requiem dla snu” Darrena Aronofsky’ego, „Interstellar” Christophera Nolana oraz „Cząstkach kobiety” Kornéla Mundruczó. - Jako prezeska Actors Studio Burstyn uczyniła kruchość i dyscyplinę narzędziami metody aktorskiej opartej na emocjonalnej prawdzie, uważności i szczodrości wobec granych postaci. Jej kunszt, ironia i odwaga pozostają absolutnym wzorem gry aktorskiej i zaangażowania obywatelskiego – wskazał Barbera w decyzji o przyznaniu statuetki.

W trakcie poniedziałkowej ceremonii wzruszona Burstyn wróciła myślami do 1974 r., gdy powstawał film „Alicja już tu nie mieszka”. Jak wspomniała, w scenie jazdy nocą Scorsese i operator Kent L. Wakeford zasłaniali jej widok. Aktorka nie widziała pobocza, bała się, że jej praca zakończy się wypadkiem ze skutkiem śmiertelnym. – Później zauważyłam, że to droga dwukierunkowa. Na środku była biała linia. Wystarczyło skierować wzrok w lewo i podążać wzdłuż niej. W ten sposób udało mi się nie zabić Martina Scorsese – mówiła. Zapewniła też, że czuje ogromną wdzięczność z powodu nagrody. – Mam nadzieję... Nie, modlę się, by mój kraj znalazł własną białą linię – podsumowała.

Wręczenie Honorowego Złotego Lwa towarzyszyło światowej premierze filmu „Flesh Impact” w reż. Maggie Gyllenhaal, w którym Burstyn razem z Dakotą Johnson zagrała Marilyn Monroe w różnych etapach życia. Ellen jest tu gwiazdą w starszym wieku, ale wciąż z tą samą charyzmą i błyskiem w oku. Tej wersji MM świat nigdy nie ujrzał – zmarła ona bowiem w wieku 36 lat. Dakota pojawia się w retrospekcjach jako aktorka u szczytu kariery. Co ciekawe, choć zarówno Burstyn, jak i Monroe kształciły się w Actors Studio Lee Strasberga, nie miały okazji się poznać. Spotkały się raz w większej grupie, w klubie. – Roztaczała wokół siebie tak magiczną aurę, że byłam oczarowana samym patrzeniem na nią. Później spojrzała na mnie i skinęła głową. W tamtym czasie dopiero zaczynałam karierę. Pomyślałam: właśnie zostałam dostrzeżona przez Marilyn Monroe. Do dziś noszę w sercu to wspomnienie – powiedziała Burstyn podczas konferencji prasowej poprzedzającej ceremonię.

Impulsem do stworzenia krótkiego metrażu była przypadająca w tym roku setna rocznica urodzin ikony kina. Tytuł filmu zaczerpnięto ze słów Billy’ego Wildera, twórcy „Pół żartem, pół serio” i „Słomianego wdowca”. Według niego, obecność Monroe na ekranie była tak realna, że wydawało się, iż wystarczy wyciągnąć rękę, aby jej dotknąć. Magia bije również z obrazu Gyllenhaal. W pierwszym kadrze Monroe podjeżdża elektrycznym samochodem pod budynek teatru. Przedstawia się jako stulatka, która przyjechała wziąć udział w przesłuchaniu do roli wyrazistej, buntowniczej Carol w spektaklu „Orfeusz zstępujący” wg Tennessee Williamsa. Kobieta zaczyna opowiadać osłupiałemu reżyserowi historię swojego życia – od dzieciństwa spędzonego w sierocińcu i rodzinach zastępczych, po zmianę wizerunku, która uczyniła z niej dziewczynę z okładek. Wspomina początki oraz rozkwit kariery filmowej, związek z dramaturgiem Arthurem Millerem, poczucie samotności i braku satysfakcji zawodowej. Następnie recytuje monolog bohaterki sztuki Williamsa.

„Flesh Impact” to niejedyny film z udziałem Burstyn prezentowany podczas 83. festiwalu w Wenecji. W kolejnych dniach będzie ją można oglądać u boku Taiki Waititiego i Pameli Anderson w pokazywanym poza konkursem „Place to Be” Kornéla Mundruczó. Fabuła zapowiadana jest jako „lekkie kino drogi o nieoczekiwanej przyjaźni mężczyzny w średnim wieku i starszej kobiety, którzy wyruszają w podróż do Nowego Jorku, by zwrócić właścicielowi zagubionego gołębia pocztowego”.

Wydarzenie potrwa do soboty 12 września. Tego samego wieczoru dowiemy się, kto otrzyma Złotego Lwa dla najlepszego filmu.

Źródło:

PAP

Sprawdź także