W środę w Belwederze pod auspicjami prezydenta Andrzeja Dudy dojdzie do spotkania z ludźmi teatru - pisze Jacek Cieślak w Rzeczpospolitej. Rząd ma mandat społeczny. Jak się okazało, nie posiada jednak odpowiednich kadr i wiele "dobrych zmian" personalnych ma złe skutki. Środowisko teatralne ma nieocenioną - jak się okazuje - wiedzę praktyczną, bywa jednak przez władzę lekceważone. Bez dialogu i pokory obu stron polskiemu teatrowi grozi klincz i katastrofa. Na razie, tak jak w "Weselu" Jana Klaty, "Każden ogień swój zapala, każden swoją świętość święci".
W "Uchu Prezesa" główny bohater radzi: "Nigdy nie przepraszaj (...) A jak przeprosisz - obraź jeszcze raz, bo przeprosiny to znak, że się pomyliłeś". Nawiązuję do programu satyrycznego, pisząc o teatrze, dlatego że poziom absurdu w organizacji, a raczej dezorganizacji życia scen polskich zaczyna przypominać zamieszanie w szpitalu wariatów. Jednocześnie pamiętam, że Piotrowi Glińskiemu, wicepremierowi i ministrowi kultury, w przeciwieństwie do postaci kreowanej przez Artura Górskiego, zdarzało się wycofać ze złej decyzji. Rząd ma mandat społeczny. Jak się okazało, nie posiada jednak odpowiednich kadr i wiele "dobrych zmian" personalnych ma złe skutki. Środowisko teatralne ma nieocenioną - jak się okazuje - wiedzę praktyczną, bywa jednak przez władzę lekceważone. Bez dialogu i pokory obu stron polskiemu teatrowi grozi klincz i katastrofa. Na razie, tak jak w "Weselu" Jana Klaty, "Każden ogień swój zapala, każden swoją świętość święci".