31.08.2005 Wersja do druku

Dom Tańca

- Sztuka, a zwłaszcza sztuka tańca, wymaga konsekwencji. Żywi się miejscem, pamięcią, energią pokoleń. Wymaga jednak codziennego treningu, ciężkiej pracy - mówi LESZEK BZDYL, tancerz, choreograf, twórca festiwalu Gdańska Korporacja Tańca.

Leszek Bzdyl [na zdjęciu]: - Nie traktujemy naszej Korporacji jako jednorazowej imprezy. To kolejna odsłona, kolejny etap pracy, ciąg nakładających się zdarzeń, które ruszyły dwanaście lat temu w postaci teatru Dada von Bzdülöw, do którego dotączył Gdański Teatr Tańca, co miało postać m.in. Bałtyckiego Uniwersytetu Tańca, a obecnie nosi imię Gdańska Korporacja Tańca. Wcześniej był Teatr Ekspresji Wojciecha Misiuro, a jeszcze wcześniej Janina Jarzynówna-Sobczak. Sztuka, a zwłaszcza sztuka tańca, wymaga konsekwencji. Żywi się miejscem, pamięcią, energią pokoleń. Wymaga jednak codziennego treningu, ciężkiej pracy. Dlatego podkreślam ciągłość, a nie "imprezowość". Powinna ona doprowadzić wreszcie do stworzenia tu Domu Tańca z prawdziwego zdarzenia. Abyśmy się nie musieli tułać po mieście i świecie.

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Dom Tańca

Źródło:

Materiał nadesłany

Dziennik Bałtycki + Wieczór Wybrzeża nr 201/30.08.

Autor:

Tadeusz Skutnik

Data:

31.08.2005

Festiwale