EN
25.04.2022, 17:54 Wersja do druku

DobraPunkt – oficjalny dziennik festiwalowy 56. PTMF Kontrapunkt 2022

O 56. Przeglądzie Teatrów Małych Form  Kontrapunkt w Szczecinie pisze Tomasz Domagała w oficjalnym dzienniku festiwalowym.

Niedziela, 24 kwietnia 2022, wieczór

„Rewolucja, której nie było”, a jest – czyli sztuczki Wolanda w Teatrze 21

Rzadka to możliwość, żeby aktorzy reprezentujący jakąś grupę wykluczonych mogli ze sceny upomnieć się o swoje prawa i w sensie symbolicznym dokonać rewolucji, której tak naprawdę nie było, gdyż miłościwie nam panująca władza nie tylko spacyfikowała protestujących w sejmie ludzi niepełnosprawnych, ale wylewając na nich i ich bliskich kubły medialnych pomyj, odebrała im przy tym godność, traktując ich wyjątkowo brutalnie i podle. Obrazem tego zbydlęcenia żyjącej rzekomo według nauki Chrystusa władzy stało się dla mnie (chyba zresztą nie tylko) zdjęcie posłanki Bernadetty Krynickiej, które tu przypominam jako symbol jednej z najczarniejszych kart historii współczesnego polskiego parlamentaryzmu i państwa zarazem.

Na scenie rewolucja odbywa się bezkrwawo, w formie rozrywkowej, co nie znaczy, że nie na poważnie. Problem przecież jest realny, dotyczy wielu osób, w tym ośmiorga występujących na scenie aktorek i aktorów Teatru 21. Przez prawie dwie godziny spektaklu nie tylko ich oglądamy, ale i poznajemy ich prawdziwą sytuację, słuchamy tego, co chcieli nam powiedzieć wtedy, w 2018 roku w Sejmie, i co usiłują nam – pełnosprawnej większości – od lat zakomunikować. Żądają naszego wsparcia i pomocy nie dlatego, że taki mają kaprys, ale dlatego, że autentycznie ich na różnych poziomach potrzebują, wraz ze swoimi rodzinami i opiekunami.

Oglądałem ostatnio kilka spektakli, które odbiegały od stereotypowego obrazu profesjonalnego przedstawienia teatralnego, jakie jest efektem umowy między widzem a artystami. Pomyślałem więc od razu, że Rewolucja, której nie było nie jest jakiś dziwnym, czy co gorsza „specjalnym” (okropne słowo) przedstawieniem, ale najnormalniejszym spektaklem pod słońcem, zbudowanym na napięciu wynikającym z faktu, że jego aktorzy są jednocześnie prawdziwymi bohaterami opowieści, w której grają. Twórczynie wykorzystują tu po prostu różne możliwości opowiadania, wykorzystując inne sposoby widzenia świata. Okazuje się, że przy odrobinie empatii i dobrej woli publiczności, wszystko jest możliwe. Oglądamy po prostu inny spektakl, dopracowany, profesjonalny, ale oparty na różnych, dobranych stosownie do okoliczności środkach. Z pełnym poszanowaniem talentu i wewnętrznego ludzkiego piękna niepełnosprawnych aktorów! Czy to nie wspaniała lekcja tolerancji? I przypomnienie, że nie wszystko musi być dokładnie skonstruowane według siedzących w naszych głowach schematów i konstrukcji.

fot. Grzegorz Press

Głębszą lekcją otwartości i empatii, ale też wrażliwości w niełatwych przecież dla obu stron (pełnosprawnej i niepełnosprawnej) relacjach, jest aktorstwo tych pełnosprawnych: Beaty Bandurskiej, Martyny Peszko i znakomitego Macieja Pesty. Gdy Beata Bandurska odgrywa musicalową choreografię, „śpiewając” piosenkę Matki Niepełnosprawnego, musi w swoich odważnych i tanecznie złożonych figurach opierać się na zaufaniu wobec zespołu tancerzy, w których ofiarnie wcielają się jej niepełnosprawni partnerzy. Inaczej po prostu spadnie na deski, bądź zrobi sobie krzywdę. I ja to pełne zaufanie wobec koleżanek i kolegów zauważyłem w jej oczach, było tam też trochę strachu, ale jednocześnie stuprocentowa obecność w roli, układzie i kontakcie z partnerami. Oto prawdziwa rewolucja: powierzyć się słabszym, zaufać im i dać do zrozumienia, że jeśli nawet coś się nie uda, świat się nie zawali. Oni zaś, być może pierwszy raz, poczują się pełnosprawni, bo najgorsza niepełnosprawność to nie ta otrzymana od matki natury, a ta wszczepiona ludzką niechęcią, strachem i litością. Ta ostatnia, jak wiadomo z Mistrza i Małgorzaty, jest najgorszą ze wszystkim emocji, wpełza bowiem w każdą szparą do ludzkiego serca i ogarnia je, wypleniając z niego prawdę i miłość; zatruwając prawdziwą empatię. Weźmy więc szmaty – jak radzi Woland – i pozatykajmy nimi wszystkie szpary, którymi by się mogła wsączyć. Zwłaszcza w teatrze.

Niedziela, 24 kwietnia 2022

Niezdany egzamin z dobra – na marginesie „Biblii. Próby” Jerneja Lorenciego z Teatru Horzycy w Toruniu 

O czym jest ta historia, wiadomo. Bóg postanawia doświadczyć Hioba, żeby sprawdzić jego wiarę. Ale… robi to chyba też trochę dla własnej rozrywki, żeby zagrać na nosie Szatanowi. Pokazać mu, kto tu rządzi. No więc spadają na głowę nieszczęśnika wszelkie możliwe plagi i katastrofy, on zaś przechodzi je w cierpieniu i pokorze, wykazując się nadludzką cierpliwością. Gdy przechodzi próbę pomyślnie, wszystko zostanie mu zwrócone, a nawet jeszcze dostanie w nagrodę więcej, niż miał kiedyś. Aż chce się zakrzyknąć i żyli długo i szczęśliwie, ale po tego typu doświadczeniach pojawia się pytanie: czy to w ogóle możliwe?

Jernej Lorenci nie tylko się nad nim zastanawia, ale wręcz podważa w zasadzie całość tej opowieści, która w gruncie rzeczy jest przedłużeniem opresji i przemocy, tak silnie na różnych poziomach funkcjonującej między ludźmi. Jest niebezpieczna. bo nakazuje człowiekowi tkwienie w nieszczęściu i pokorne czekanie, aż się skończy. Przy tym tak łatwo jak w Biblii w realu się nie dzieje, bo życie jest od literatury dużo bardziej nieprzewidywalne, brutalne i okrutne. A najgorzej jest wtedy, gdy takie dwuznaczne moralnie opowieści są wykorzystywane przez podłych ludzi do tłumaczenia własnych lub cudzych podłości oraz zła czynionego w imię religii czy totalitarnych ideologii. To myślenie w ich kategoriach sprawia, że bita przez męża kobieta słyszy w konfesjonale, że Bóg ją doświadcza i musi czekać w pokorze i modlitwie, aż Pan Jezus się nad nią zlituje. Nie, nie tylko nie powinna na nic czekać, ale natychmiast udać się na policję, doprowadzić do skazania oprawcy i uwolnić się od niego raz na zawsze.

Lorenci idzie tym właśnie tropem i poprzez opowiedzenie za pomocą żywych aktorów tej historii sprawdza, czy ów wymieniany przez autorów Biblii Bóg w ogóle istnieje i czy księga przedstawia jakąś prawdę o świecie, czy została stworzona jako narzędzie do manipulowania tymi, którzy ją czytają i biorą za punkt odniesienia. Po obejrzeniu tego spektaklu dojdziemy do wniosku, że Biblia – a przynajmniej historia Hioba – takiej próby opowiedzenia prawdziwych ludzkich losów nie wytrzymuje; okazuje się po prostu ściemą. 

Najważniejszą sceną spektaklu wydaje się w tym kontekście rozmowa Hioba z Bogiem, odbywająca się w momencie, gdy bohater, strącony już na dno ludzkiego bólu i cierpienia, postanawia wreszcie zapytać Najwyższego, dlaczego on i za co to wszystko. Unurzany w popiele, zakrwawiony Hiob – fizyczny i duchowy wrak człowieka – udaje się więc do Boga, którego – jak się okazuje – fizycznie nie ma. Paweł Tchórzelski, wcielający się w Hioba, ale i w solistę orkiestry (spektakl ma formę ekskluzywnego koncertu, w którym zamiast partytury muzycznej wykonuje się tekst Biblii) wybiera więc z zespołu muzycznego (i aktorskiego) jedną z koleżanek, Małgorzatę (Małgorzata Abramowicz), żeby ta mogła mu posłużyć za Boga. Tchórzelski podchodzi do niej, kładzie się na jej kolanach niczym dziecko i zaczynają rozmawiać. Ale ta rozmowa od razu wydaje się fałszywa, Boga bowiem w teatrze Lorenciego nie ma, jest tylko figurą z opowieści Dyrygenta (Michał Marek Ubysz), zagraną przez Kobietę z Zespołu. Zamiast odpowiedzi Hiob słyszy tylko fragmenty skompromitowanego już nieco tekstu Biblii, denerwuje się więc i rusza do działania, które – choć jest wyrazem buntu przeciwko wciąż potencjalnemu Bogu – zostanie zrealizowane kosztem żyjących obok najbliższych. I nie będzie to opowieść w duchu chrześcijańskim, lecz raczej starotestamentowym, rzekłbym nawet – polskokatolickim AD 2022. Hiob najpierw zamknie usta żonie, potem koleżankom i kolegom z zespołu, zajmie miejsce Dyrygenta i zacznie snuć własną opowieść, recytując Apokalipsę. Jej centralną częścią stanie się gwałt na Bogu: nakaże Małgorzacie wejść na stół, „w swoje buty” (wcześniej on musiał tam siedzieć), umazać ją krwią i umieścić w jej ustach strzałę, których całe mnóstwo tkwi przez cały czas w jego sercu. Żeby dodatkowo zemścić się na Kohelecie (opowiadającym mu o śmierci, pokorze i miłości do Boga), spełni jego marzenie i połączy go z „Absolutem”, nakazując spojenie grającego go w spektaklu Pawła Kowalskiego z Małgorzatą za pomocą taśmy, będącej symbolem przemocy. Hiob, przepełniony cierpieniem, przekracza więc granicę i zaczyna odwet. Nie na Bogu, niestety, a na Bogu ducha winnych ludziach, do tego Kolegach z Zespołu. Życie.

fot. Wojtek Szabelski

U Jerneja Lorenciego wszystko ma znaczenie i jest niezbędne. A przy tym ascetycznie proste i piękne. Robi poruszający teatr za pomocą kilku aktorów, bochenka chleba, wody i słowa. Dorzuca potem jeszcze kamienie, krew w misie, taśmę klejącą, mikrofon i nóż, z których powstaje ludzkie serce, wreszcie sztuczny śnieg i wiatr, strzały, piórka oraz żarówkę. To wszystko. A na scenie – magia. I ostrzeżenie: nie wierzmy świętym księgom, lecz najbliższym; to oni, nie jakiś tam Bóg, w ostatniej godzinie podadzą nam szklankę wody i kawałek chleba. Pamiętajmy o nich codziennie i bądźmy dla nich dobrzy.Sobota, 23 kwietnia 2022

„Robot” przez duże R? – o spektaklu Unii Teatru Niemożliwego

Na pierwszy rzut oka spektakl Marka b. Chodaczyńskiego jest o ciężkim losie robotów w ludzkim świecie, ale gdy mu się przyjrzeć bliżej, okazuje się po prostu metaforą losu innego, obcego w świecie „naszych”. Można więc pod figurę robota podłożyć dowolną symboliczną postać, na przykład członka społeczności LGBT czy uchodźcę o ciemnym kolorze skóry, żeby ta historia nagle okazała się opowieścią o nietolerancji, wykluczeniu i tragicznym często losie osób w szeroko pojęty sposób wykluczonych. Zwłaszcza że twórcy dopowiadają politycznie swoją „baśniową” narrację przemówieniami konkretnych polityków. A czasem wręcz stylizują lalki i sceniczne sytuacje na konkretne osoby czy wydarzenia z naszego życia publicznego.

Mnie uderzyło co innego. W teatrze lalkowym, gdy opowieść zostaje w całości opowiedziana za pomocą marionetek (lalek poruszanych od góry za pomocą sznurków i drucików) czy jawajek (poruszanych ręką animatora bądź za pomocą drutów), do pokonania zawsze pozostaje problem widoczności sterującego nimi aktora. Jednym z najpowszechniejszych rozwiązań, jakie się spotyka w tego typu spektaklach, to zabieg sugerujący, że lalkowi bohaterowie są aktorami w jakimś większym teatrze świata, być może boskim, a na pewno kosmicznym. W ten sposób łatwo wprowadzić na scenę metafizykę. Inaczej jest w Robocie, a przez to może nawet głębiej. Im bardziej bowiem David Zuazola próbuje się ukryć (za czarnym kostiumem i czarną maską), tym bardziej go widać. Część widzów (a może nawet sami twórcy) pewnie się nad tym w ogóle nie zastanawia, skupiając się na opowieści o głównym bohaterze, ja zaś nie mogłem się opędzić od myśli, że cały ten sceniczny świat został skonstruowany i ciągle jest poruszany przez jakąś siłę czy konstrukt (opatrzność, energia, Bóg, natura, nazwijmy ją wedle uznania), uosobiony w postaci „niewidzialnego”, choć zarazem widocznego aktora.

Uderzyło mnie w tej opowieści zwłaszcza to, że cele, jakie postawili sobie David Zuazola wraz z reżyserem spektaklu Markiem B. Chodaczyńskim, oparte są na czystym działaniu. Trzeba wejść na scenę, włączyć odpowiednie oświetlenie, wziąć konkretne lalki, wykonać konkretne fizyczne zadania – i tak do końca spektaklu. To konstruowanie świata na żywo, w każdej scenie od nowa. A że David Zuazola jest do tego spektaklu świetnie przygotowany, ów „czarny stwórca”, od którego nie mogę się opędzić, prezentuje się na scenie jako wcielenie automatyzmu – jakby planowanie, myślenie czy wszelkie ludzkie odruchy w ogóle nie były zapisane w programie tego metafizycznego komputera. Stąd już tylko krok do refleksji, że może ktoś (lub coś), kto wymyślił nasz wszechświat i zasady w nim panujące, to tylko siła, która sprawia, że pewne rzeczy pojawiają się i zdarzają; bez żadnego głębszego namysłu – ot, ciąg raz logicznych, raz nielogicznych zdarzeń, wynikających z siebie albo od siebie osobnych, pchanych do przodu rozpędem siły, której podlegamy. Nie warto się nawet do tego konstruktu modlić, czy szukać z nim jakiegokolwiek kontaktu, bo nie ma on właściwości prowadzenia rozmowy czy odbierania komunikatów. Ot, zaprogramowany kiedyś tam i gdzieś tam (przez kogo?) Robot, dla odróżnienia od bohatera spektaklu pisany przez duże R. Bohatera spektaklu? A może właśnie ten ludzki jest właściwym bohaterem spektaklu Unii Teatrów Niemożliwych? No właśnie… 

fot. Katarzyna Cegiełkowska

Piątek, 22 kwietnia 2022

Dzień dobry Państwu! 

56 edycja Przeglądu Teatrów Małych Form KONTRAPUNKT 2022 oficjalnie rozpoczęła się wczoraj! Tegoroczne hasło przeglądu brzmi DOBRO a jego genezę Organizatorzy wyjaśniają tak:

Chcemy festiwalu będącego świętem, najlepszego, jaki można zorganizować, takiego, który zachwyca, stawia pytania, dodaje otuchy, a może i ratuje przed nieszczęściem. Ważny jest dla nas WYBÓR – tego co najlepsze, KONFRONTACJA – dzieł i twórców, RYTUAŁ – spotkania i festiwalowej wspólnoty. A przede wszystkim TROSKA – o teatr, i NADZIEJA – na lepszą przyszłość. I tegoroczny KONTRAPUNKT taki będzie!

Festiwal nie będzie w tym roku podzielony, nurt główny i off-owy połączono. Potrwa do 29 kwietnia 2022 (program poniżej). Dziennik, który mam przyjemność dla Państwa prowadzić będzie relacją subiektywną, nie wszystkie więc wydarzenia znajdą w nim swoje miejsce i nie będą to teksty w założeniu – PR-owe. W tym miejscu kłaniam się też dyrektorowi Kontrapunktu, panu Markowi Sztarkowi, dziękując za zaproszenie i zaufanie. Obiecuję nie zawieść ani pana Marka, ani przede wszystkim Państwa, Widzek i Widzów Kontrapunktu oraz moich – mam nadzieję – Czytelniczek i Czytelników. Zapraszam więc w kontrapunktową podróż, obiecując, że będzie krótko, treściwie i interesująco!

22 KWIETNIA 2022 | PIĄTEK
17.00 | Teatr Kana | Konkurs | Ścieżka 1b
„Robot” | Unia Teatr Niemożliwy w Warszawie | 60’
18.30 | Teatr Współczesny | Konkurs | Ścieżka 1
„Biblia: Próba” | Teatr im. Wilama Horzycy w Toruniu | 105’ 
18.30 | Aula II Liceum Ogólnokształcącego im. Mieszka I | Konkurs | Ścieżka 2
„Klub” | Teatr Collegium Nobilium w Warszawie & TR Warszawa | 120’
21.00 | Łąka & Piwnica Kany | KONTRAteksty
Oficjalne otwarcie 56. PTMF KONTRAPUNKT
Wernisaż plakatów Aleksandry Ziętali „Z kartoteki grafika”
21. 30 | Łąka & Piwnica Kany | KONTRAteksty | wstęp wolny
Premierowy pokaz filmowego zapisu koncertu Budynia & Chango „Ukryte do wiadomości” | 75’
21.30 | Teatr Kana | Konkurs | Ścieżka 2b
„Robot” | Unia Teatr Niemożliwy w Warszawie | 60’
22.30 | Łąka & Piwnica Kany | KONTRAteksty
Punkty sporne: nieformalne rozmowy teatralne (w formule long table)
Punkty bezsporne: klub festiwalowy

23 KWIETNIA 2022 | SOBOTA
17.00 | Pałac Młodzieży | Konkurs | Ścieżka 1+2
„Rewolucja, której nie było” | Teatr 21 & Biennale Warszawa | 105’
19.30 | Teatr Współczesny | Konkurs | Ścieżka 2
„Biblia: Próba” | Teatr im. Wilama Horzycy w Toruniu | 105’ 
19.30 | Aula II Liceum Ogólnokształcącego im. Mieszka I | Konkurs | Ścieżka 1
„Klub” | Teatr Collegium Nobilium w Warszawie & TR Warszawa | 120’
22.00| Dom Skandynawski | KONTRAteksty
„Surströmming i inne katastrofy” | Gieno Mientkiewicz & Przyjaciele | 60’
22.00 | Łąka & Piwnica Kany | KONTRAteksty
Punkty sporne: nieformalne rozmowy teatralne (w formule long table)
Punkty bezsporne: klub festiwalowy

24 KWIETNIA 2022 | NIEDZIELA
15.00 | Plac Adama Mickiewicza (za Muzeum Narodowym w Szczecinie)
Wyjazd kontrapunktowych autobusów do Goleniowa
17.00 | Goleniowski Dom Kultury | Konkurs | Ścieżka 1
„Grimm” | Teatr pod Fontanną w Poznaniu | 70’
20.00 | Teatr Współczesny | Konkurs | Ścieżka 1
„Byk” | STUDIO teatrgaleria, Fundacja Teatru Śląskiego „Wyspiański” w Katowicach,
Teatr Łaźnia Nowa w Krakowie, Instytut im. J. Grotowskiego we Wrocławiu | 90’
ok. 21.30 | Łąka & Piwnica Kany | KONTRAteksty
Punkty sporne: nieformalne rozmowy teatralne (w formule long table)
Punkty bezsporne: klub festiwalowy

25 KWIETNIA 2022 | PONIEDZIAŁEK
17.00 | Pałac Młodzieży | Laureat The Best OFF | KONTRAteksty
„Uwaga” – instalacja performatywna | Teatr o.de.la w Rzeszowie | 40’
17.00 | Malarnia – Scena Teatru Współczesnego | KONTRAteksty
„Nadbagaż” | Monodram Karoliny Miłkowskiej-Prorok (Gorzów Wielkopolski)| 60’
19.00 | Teatr Lalek Pleciuga | Konkurs | Ścieżka 1+2
„Kobieta i życie” | Wrocławski Teatr Współczesny & Partnerzy | 90’
21.00 | Malarnia – Scena Teatru Współczesnego | KONTRAteksty
„Nadbagaż” | Monodram Karoliny Miłkowskiej-Prorok (Gorzów Wielkopolski) | 60’
ok. 22.00 | Łąka & Piwnica Kany | KONTRAteksty
Punkty sporne: nieformalne rozmowy teatralne (w formule long table)
Punkty bezsporne: klub festiwalowy

26 KWIETNIA 2022 | WTOREK
17.00 | Teatr Lalek Pleciuga | Konkurs | Ścieżka 1
„a.y.l.a.n.” | Teatri i Qytetit – Gjilan, Kosovo | 60’
18.30 | Dom Kultury „13 Muz” | KONTRAteksty
„Kawałki drewna, czyli żywot Kwaska” | Fundacja pod Sukniami, monodram Romka Zańko | 60’
20.00 | Teatr Lalek Pleciuga | Konkurs | Ścieżka 2
„a.y.l.a.n.” | Teatri i Qytetit – Gjilan, Kosovo | 60’
20.00 | Podziemna Scena Teatralna Stowarzyszenia Kamera | KONTRAteksty
„Król Skinów” – audioperformens dokumentalny | Pegazy Zarazy (Szczecin) | 60’
ok. 21.30 | Łąka & Piwnica Kany
Punkty sporne: nieformalne rozmowy teatralne (w formule long table)
Punkty bezsporne: klub festiwalowy

27 KWIETNIA 2022 | ŚRODA
17.00 | Dom Kultury „Krzemień” w Szczecinie | KONTRAteksty
„Korowód w bluesie. Mandala” | Teatru Ruchu Umownie Ewidentnego w Szczecinie | 120’
17.00 | Scena Antygrawitacji | Konkurs | Ścieżka 2
„IV RP Snów” | Sztuka Nowa w Warszawie | 60’
18.00 | Podziemna Scena Teatralna Stowarzyszenia Kamera | KONTRAteksty
„Król Skinów” – audioperformens dokumentalny | Pegazy Zarazy (Szczecin) | 60’
20.00 | Scena Antygrawitacji | Konkurs | Ścieżka 1
„IV RP Snów” | Sztuka Nowa w Warszawie | 60’
ok. 21.30 | Łąka & Piwnica Kany | KONTRAteksty
Punkty sporne: nieformalne rozmowy teatralne (w formule long table)
Punkty bezsporne: klub festiwalowy

28 KWIETNIA 2022 | CZWARTEK
13.00 | Pałac Młodzieży | KONTRAteksty
Benefis Janusza Krzymińskiego | 120’
17.00 | Pałac Młodzieży | Konkurs | Ścieżka 2
„Maszyna” | Teatr Polski im. Hieronima Konieczki w Bydgoszczy | 75’
17.00 | Teatr Kana | KONTRAteksty | #solidarnizukrainą
„Gęstość zaludnienia. Historia wybuchu” | Teatr Kana w Szczecinie | 80’
19.30 | Pałac Młodzieży | Konkurs | Ścieżka 1
„Maszyna” | Teatr Polski im. Hieronima Konieczki w Bydgoszczy | 75’
21.00 | Łąka Kany | KONTRAteksty | wstęp wolny
Koncert „Szczecińskiej Trzynastki” – Orkiestry Dętej Domu Kultury „13 Muz” | 30’
21.30 | Dziedziniec Zamku Książąt Pomorskich | Konkurs | Ścieżka 1+2
„Epitafium błazna” (spektakl plenerowy) | Kolektyw Kejos we Wrocławiu | 45’
ok. 22.30 | Łąka & Piwnica Kany | KONTRAteksty
Punkty sporne: nieformalne rozmowy teatralne (w formule long table)
Punkty bezsporne: klub festiwalowy

29 KWIETNIA 2022 | PIĄTEK
18.00 | Teatr Lalek Pleciuga / 13 Muz | KONTRAteksty
Dyskusja „Dobro” | 120’
20.30 | Łąka Kany
Ogłoszenie wyników 56. PTMF KONTRAPUNKT
Projekt „Post scriptum”
21.00 | Łąka Kany | Klub Festiwalowy | KONTRAteksty | wstęp wolny
Jacek Kleyff w Orkiestrze Na Zdrowie | 60’
Punkty bezsporne: klub festiwalowy
ok. 22.00 | Piwnica Kany | KONTRA teksty
Jam Session Szczecin Classic 

Tytuł oryginalny

DobraPunkt – oficjalny dziennik festiwalowy 56. PTMF Kontrapunkt 2022

Źródło:

DOMAGAŁAsięKULTURY
Link do źródła

Autor:

Tomasz Domagała

Data publikacji oryginału:

22.04.2022