03.07.2018 Wersja do druku

Do widzenia po wakacjach

Sezon się kończy tylko raz do roku, można by to jakoś uczcić, jakimś tam "podsumowaniem". Co było super, co było niesuper. Innymi słowy, co żarło - co ssało, "candy or cancer" (Brüno) - pisze Maciej Stroiński na blogu destroix.pl.

Obawiam się jednak, że gdybym powiedział prawdę, zwłaszcza jej część negatywną, fejsbuk mógłby się zakrztusić własnymi rzygami. Zresztą... Ranking w teatrze to jak ranking w łóżku. Nie umiem powiedzieć, z kim było mi lepiej, z którym przedstawieniem, bo co znaczy BYŁO? W teatrze, jak w łóżku, nie istnieje "było", teatr JEST albo go nie ma. Czujesz z całą mocą, kiedy jest "najlepiej", ale spróbuj to wyjaśnić, gdy już wyjdziesz z sali, a jeszcze porównać... Credo martwej pornogwiazdy, wygłoszone już post mortem, odnoszę do własnej sytuacji zawodowej: "I loved every man I ever fucked while I was fucking him" ("Six Feet Under" S01E05). Na koniec sezonu nie napada mnie refleksja, ile się naoglądałem, bo jak już mówiłem, przeszłość nie istnieje - tylko myśl, że teraz dwa miesiące odstawienia. Sprawą najwyższej ważności jest wieczór zamknięcia: co obejrzę na ostatki przed tym Wielkim Postem. Musi tak dać po synapsach, żeby s

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Do widzenia po wakacjach

Źródło:

Materiał własny

destroix.pl

Autor:

Maciej Stroiński

Data:

03.07.2018

Tematy w toku

Realizacje repertuarowe