„Degustacja” Ivana Calbéraca w reż. Jakuba Przebindowskiego w Teatr Kwadrat w Warszawie. Pisze Rafał Turowski na stronie rafalturow.ski.
Jesteśmy oto w winiarni Jacques’a (Tomasz Schimscheiner), w której wyjątkowo chętnie robi zakupy Hortense (Katarzyna Glinka). Oboje stają się jakby świadkami napadu na sąsiedni sklep jubilerski, a złoczyńca, Steve (Jan Butruk), odegra istotną rolę w ich relacji. Jest jeszcze Księgarz (Jacek Łuczak) i Doktor (Andrzej Grabarczyk) — i obecność obu panów doskonale nic nie wnosi do oglądanej przez nas opowieści.
Wszystkie postaci w tym przedstawieniu są jednowymiarowe i niestety nieco wydumane; może najbardziej swojego bohatera próbował niuansować Tomasz Schimscheiner, ale za sprawą niezbyt prawdopodobnego kontekstu całej historii trudno mi było jakoś bardziej empatyzować z granym przezeń Jacques’em, który ma za sobą dramatyczne przeżycia (zresztą ten wątek pasował do całości jak kwiatek do kożucha — pardon), bo przecież wszyscy wiedzieliśmy, że będzie happy end.
Tęsknię za czasami, kiedy współpasażerowie warszawskiego metra patrzyli na mnie jak na stukniętego, gdyż, wyszedłszy z Kwadratu, nie byłem w stanie powstrzymać się od rechotu — takiego wyzwalającego, dziecięcego śmiechu, niekiedy śmiechu do łez.
Nie chcę napisać, że z Degustacji wyszedłem zdegustowany, bo obejrzałem stosunkowo pogodną, nie zawsze trzymającą się kupy bagatelkę, ale byłbym przeszczęśliwy, gdyby Kwadrat dobierał jednak ździebko atrakcyjniejsze teksty.
Być może miłośnicy win odnajdą w Degustacji głębię smaku, bo otrzymujemy tu nieledwie hymn na cześć tegoż trunku; dla abstynentów bądź czerpiących przyjemność ze spożywania innych alkoholi tak głębokie osadzenie tej historii w ramach kultu Bachusa może być nieco dezorientujące.
Albo po prostu — we Francji zupełnie inaczej się to ogląda.