"Poczekalnia" w reż. Krystiana Lupy z Teatru Vidy w Lozannie na VI Międzynarodowym Festiwalu "Dialog Wrocław". Pisze Jarosław Klebaniuk na portalu Wywrota.pl.
Szwajcarska wersja Poczekalni genialnie wytworzyła atmosferę emocjonalnej degrengolady. Przedstawienie trwało jednak za długo, by utrzymać widza w napięciu. Nie wypada prosić Krystiana Lupy o skromność, można jednak - o litość. W swojej najlepszej powieści Stefan Chwin sugestywnie pokazał, jak cienka jest granica między normalnością a szaleństwem, między dostatnią stabilizacją a wyrzuceniem poza margines określany przez społeczne normy. Uniwersytecki profesor z zadziwiającą łatwością traci swoją prestiżową pozycję społeczną i staje się kloszardem, ze świata obowiązków i zaszczytów oddala się w niebyt samotnej egzystencji w nieakceptowanym przez innych świecie. Pozornie błahe wydarzenie stało się prawdopodobnie tą kroplą, która przepełniła czarę i wyzwoliła z niej smak goryczy. Podobnie jak w Złotym Pelikanie, tak i w Poczekalni, jeden z męskich bohaterów (tu grany przez kobietę) przekroczył granicę normalnego świata właściwi