Logo
Recenzje

Czy warto kraść ogień? Niezwykły baletowy „Prometeusz" zamyka kadencję Waldemara Dąbrowskiego

23.06.2025, 10:33 Wersja do druku

Prometeusz w choreogr. Krzysztofa Pastora w Teatrze Wielkim-Operze Narodowej. Pisze Jacek Marczyński w Rzeczpospolitej”.

fot. Ewa Krasucka, mat. teatru

Opowieść o Prometeuszu Krzysztofa Pastora każe z optymizmem patrzeć w przyszłość Polskiego Baletu Narodowego, gdy na największej scenie nadchodzą zmiany. Wszyscy kandydaci biorący udział w konkursie na dyrektora Opery Narodowej w swoich programach wypowiadali się z uznaniem o dokonaniach Polskiego Baletu Narodowego. Zwycięzca konkursu i nominowany na dyrektorskie stanowisko Boris Kudlićka dobitnie wręcz podkreślał rolę tego zespołu w strukturze Teatru Wielkiego - Opery Narodowej.

Ostatnia premiera

Nowy spektakl Krzysztofa Pastora stał się premierą, która zamyka ponad dwudziestoletnią kadencję dyrektorską Waldemara Dąbrowskiego. To on 16 lat temu miał pomysł na stworzenie Polskiego Baletu Narodowego i ściągnął z zagranicy Krzysztofa Pastora, by został szefem zespołu o dużej autonomii, a stanowiącego integralną część tej olbrzymiej instytucji operowej. W ciągu kilkunastu lat udało się stworzyć zespół, który zyskał renomę w Europie. Jest narodowy w charakterze i międzynarodowy w swoim składzie, bo o przyjęcie do Polskiego Baletu Narodowego ubiegają się obecnie artyści z całego świata. Przez lata najbardziej utalentowani polscy tancerze masowo wyjeżdżali na Zachód, obecnie to my możemy pozwolić sobie na dobieranie artystów z Europy, Azji czy z Australii.

Nieoczywisty dla wielu widzów „Prometeusz" to dowód artystycznej kondycji Polskiego Baletu Narodowego, ale i Krzysztofa Pastora jako choreografa. Po serii spektakli z fabułą stworzył balet z akcją, ale głównie operujący metaforami i symbolami. Widzom, którzy nie odebrali dogłębniejszego wykształcenia z antycznej mitologii, a tych jest dzisiaj większość, warto poradzić, by przed spektaklem wygooglowali sobie historię Prometeusza. Fakt, że wykradł on bogom ogień, jest może znany, ale kto dzisiaj wie, kim była dla niego Pandora i jaką rolę odegrał brat Prometeusza Epimeteusz. O tym opowiada część pierwsza baletu Krzysztofa Pastora zaczynająca się od Uranosa {i jego małżonki Gai), który z chaosu stworzył Ziemię i ludzi. Dla Zeusa ogień jest atrybutem władzy, a Prometeusz nie ma cech herosa, jest w nim współczucie dla nędznej egzystencji ludzkiej.

W premierowej obsadzie Vladimir Yaroshenko to Zeus o pięknej, męskiej postawie i wyrazistych gestach. Patryk Walczak (Prometeusz) - bardziej delikatny, ale o nieprawdopodobnej sile emocji. Paweł Koncewoj - Epimeteusz bardzo jest przywiązany do brata, ale jednocześnie nie potrafi oprzeć się urokowi Pandory, która z woli Zeusa została przeznaczona dla Prometeusza, a pokochała jego brata. Męski kwartet postaci dopełnia złocisty Orzeł wymierzający okrutną karę Prometeuszowi, ale też współczujący mu i związany z jego losem. Kristóf Szabó, tancerz o silnej osobowości, idealnie nadaje się kreowania tak niejednoznacznych bohaterów. Relacje między nimi oparte na ekspresyjnej choreografii, na męskich duetach z efektownymi podnoszeniami budują napięcie pierwszej części spektaklu.

Puszka Pandory

Kontrapunktem jest eteryczna Chinara Alizade o pięknych, miękkich ruchach rąk i tańcu wyprowadzonym z techniki klasycznej. Jej Pandora ma niezdrową ciekawość zmuszającą ją do otwarcia otrzymanej od Zeusa puszki. Ale pozostaje też szlachetność, więc zamyka puszkę nie pozwalając ulecieć najcenniejszemu światełku nadziei. Za sprawą Pandory wydostały się natomiast kataklizmy i nieszczęścia. Odmieniły życie ludzi: cierpienia, śmierć, wojny, pożary. Relacje między głównymi postaciami przeplatają się z wizją świata nękanego plagami. Posługując się swoim charakterystycznym językiem tańca Krzysztof Pastor stworzył wiele sugestywnych, symbolicznych obrazów.

„Prometeusz" szczęśliwie uniknął dosłowności i aktualizacji. Akcja rozgrywa się na dwóch poziomach (scenografia Tatyana van Walsum) i z wizualizacjami, w których dominują skały gór Kaukazu, gdzie odbywał ponoć karę Prometeusz. Sceniczną surowość efektownie przełamuje biel, złoto i czerwień kostiumów oraz ważny w akcji ogień. Spektakl potwierdza, że Polski Balet Narodowy przynależy do najlepszych kompanii Europy. I jest w „Prometeuszu" ogromna siła duchowa, jaką zawierają balety najwybitniejszych choreografów tworzone do wielkich religijnych dzieł muzycznych, Krzysztof Pastor wykorzystał bowiem „Requiem" Mozarta, choć w interpretacji orkiestry i chóru Opery Narodowej oraz młodych śpiewaków brakowało mistycznej atmosfery tego muzycznego arcydzieła. Znacznie lepiej Patrick Fournillier poradził sobie z odmienną w charakterze XI Symfonią Philipa Glassa, świetnie oddającą chaos powstającego świata, a wzbogaconą o fortepianowy utwór Glassa „Mad Rush" w interpretacji Kuby Matuszczyka.

Tytuł oryginalny

Czy warto kraść ogień Niezwykły baletowy „Prometeusz" zamyka kadencję Waldemara Dąbrowskiego

Źródło:

„Rzeczpospolita” nr 143

Autor:

Jacek Marczyński

Data publikacji oryginału:

23.06.2025

Sprawdź także