09.07.1987 Wersja do druku

Czy teatry są po to aby grać?

NIE ma już najmniejszej wątp­liwości. Mamy pełnię sezonu. Żar leje się z nieba. Tłumy wczasowiczów w indiańskich odcie­niach zapełniły plaże i ulice Trój­miasta. Gwałtownie wydłużyły się kolejki do taksówek. Taksówki, też z racji sezonu, zniknęły z postojów. Równie charakterystycznym obra­zem wakacji nad morzem są opustoszałe teatry. W tym roku, jak i w poprzednim zresztą zespoły teatralne nie wyjechały na wakacje. W pocie czoła udostępniają swój najlepszy repertuar - pustym krzesłom. W piękną pogodę i wśród narzekań na brak atrakcyjnych propozycji na wieczory i popołudnia, teatr nie wydaje się, jak widać, tą, którą turysta i tubylec uważałby za dość cieka­wą, by po pracowitym przedpołud­niu (jestem najzupełniej przekonana, że prażenie się w 30-stopniowym upale jest ciężką pracą) skłonić do opuszczania mieszkań i kempingów. Ale, tak przynajmniej twierdził Wolter, teatry są po to, aby dawać przedstawienia. Więc

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Czy teatry są po to aby grać?

Źródło:

Materiał nadesłany

Wieczór Wybrzeża nr 131

Autor:

Grażyna Zubrzycka

Data:

09.07.1987

Realizacje repertuarowe