„Pieśni Leara”, laureat prestiżowej nagrody Fringe First na Edinburgh Festival Fringe i jeden z najbardziej rozpoznawalnych spektakli Teatru Pieśń Kozła, powraca na scenę. Jesienią mieszkańcy Częstochowy i Warszawy będą mieli wyjątkową okazję zobaczyć ten spektakl na żywo.
O fenomenie spektaklu, jego muzycznym języku i procesie twórczym opowiada Grzegorz Bral, twórca i dyrektor Teatru Pieśń Kozła we Wrocławiu.
Wznawiasz obecnie „Pieśni Leara”. Dlaczego do niego powracasz?
Grzegorz Bral: Ten spektakl nie chce umrzeć. Ma w sobie jakiś taki rodzaj siły, energii, struktury, który powoduje, że on jakby co pewien czas domaga się powrotu. Tego również oczekuje widownia. Gdy go obecnie wznawialiśmy, w dwadzieścia cztery godziny sprzedaliśmy połowę miejsc na widowni we Wrocławiu. To jest niesamowite. Tytuł powróci jesienią. Będziemy grali nie tylko u nas, ale także w Częstochowie i Warszawie w Teatrze Palladium.
Częstochowa: 24.10.2026 r., godz. 19.00
Filharmonia Częstochowska im. Bronisława Hubermana
Warszawa: 25.10.2026 r., godz. 16:00 i 19.00
Teatr Palladium
Bilety: artconstanta.com
Czy widz musi znać treść dramatu Szekspira, aby zrozumieć Pieśni Leara?
To jest taki spektakl, w którym jestem przewodnikiem. Opowiadam o tym dramacie, ilustrując go muzyką i zdarzeniami, które są totalnie nielinearne, abstrakcyjne. Ale w momencie, kiedy ja o tym mówię, to wszystko nabiera sensu. Trochę jak z Samuela Becketta, że jest to czyste, precyzyjne, nieskazitelne, że tam nie ma jednego gestu za dużo, jednego ruchu za mało. Nie wiem, jak ja to zrobiłem. Nie wiem. Jakiś przypadek i szczęście.
Jak pracowałeś nad spektaklem?
Na początku nie mam skonstruowanej wizji, jedynie ogólny pomysł. I szukamy. Podążając za Jerzym Grotowskim, kluczowa jest liminalność, stan przejściowy, zawieszenia. Dla aktora to jest bardzo ciekawe. Więc ja mam bardzo dużo takich prób, w których odbieram aktorowi potrzebę grania, bo występowanie oznacza zakładanie maski społecznej. A ja mówię: „Nie, nie wiesz, kim jesteś. Ja nie chcę, żebyś wiedział, kim jesteś. Nie pokazuj mi, kim ci się wydaje, że jesteś: Learem, Reganą”. Jestem wielkim przeciwnikiem formy na początku. Forma pojawia się później, bo ona musi popłynąć z nieświadomości. A żeby uruchomić nieświadomość, musisz wejść w stan liminalny. Gdy znasz formę na początku pracy, to nie jest sztuka. To tylko gesty, zachowania.
A co było największym reżyserskim wyzwaniem podczas pracy?
Struktura. Gdy nie pracujesz linearnie, to zbudowanie struktury jest jak konstrukcja rytuału. Na samym końcu pracy, gdy już miałem wszystkie sceny, pomyślałem: jak to połączyć? Wówczas przyszedł mi do głowy ten pomysł, że stanę się przewodnikiem, kimś na kształt z Boskiej komedii Dantego. I tak się wytworzyła struktura. To, co można zobaczyć jako efekt finalny na scenie.
W Twoim spektaklu muzyka jest równie ważna jak słowo.
Istnieją różne rodzaje muzyki, są różne motywacje do śpiewania i odmienne konteksty jej wykorzystania. Dopiero wiek dwudziesty ją umasowił poprzez radio, telewizję, koncerty. Do tego czasu muzyka towarzyszyła pierwotnym zdarzeniom, rytuałom, świętom. Jest ona do uczestniczenia i współobecności, jak ma to miejsce w kościele czy cerkwi. Muzyka jest modlitwą, welonem dla słów. Ona pomaga zrozumieć i poczuć słowa, dotrzeć do serca.
„Uznałem, że skoro wszyscy robią teatr literacki, teatr słowa, to ja, w duchu tego, czego się uczyłem, chcę robić teatr, którego źródłem jest muzyka. Dla mnie ona jest początkiem teatru w ogóle. Zawsze zastanawiam się, jak brzmią dramaty, a nie tylko co znaczą, gdyż płyną one z serca. Ważne jest dla mnie ukazywanie ludzkiego dramatu poprzez muzykę, a nie tekst. Oddaję scenę uczuciom, a nie słowu.”
W wykonaniu nie interesuje mnie perfekcja, doskonałość. Ciekawe są pęknięcia ludzkie. Wówczas tworzy się szczelina, z której buduje się muzyka, a widz może poczuć duszę aktora. Odbiorca nie lubi doskonałości. Dlatego ludzie kochają często banalne, prymitywne komedie. Bo tam jest mnóstwo pęknięć, niedoskonałości.
A jak przygotować się do obejrzenia Pieśni Leara?
Zazwyczaj na takie pytanie odpowiadam: „Nie miej żadnych oczekiwań”. Albo cię to wciągnie, albo odrzuci.
Co może zaskoczyć widza najbardziej?
On sam. Myślę, że widz może być zaskoczony, głębią przeżycia i współodczuwania, które dzięki temu przedstawieniu może otrzymać. Czegoś takiego na pewno nie dadzą mu kino, film, internet, gdyż jest to zbiorowe doświadczenie.
Jaki byłby najtrudniejszy element do wypracowania w trakcie prób do spektaklu?
Harmonia. Nasza muzyka nie musi brzmieć jak w filharmonii, ale powinna posiadać podstawową muzyczną klarowność, harmonię, czystość dźwięku. Na początku drogi było wielu słabo śpiewających aktorów. Z czasem doprowadziłem do stanu, gdzie artyści naprawdę dobrze śpiewają i są świetnymi performerami. Bo najgorzej jest, jak spektakl nie brzmi; wówczas nie rezonuje.
Jesienne pokazy „Pieśni Leara” będą okazją do spotkania z jednym z najbardziej cenionych spektakli Teatru Pieśń Kozła. Szczegółowe informacje oraz bilety dostępne są na stronie: www.artconstanta.com/bilety.
Organizator wydarzenia: ART CONSTANTA Sp. z o.o.