10.12.2020, 10:47 Wersja do druku

Crash test

„Powrót do Reims” Didier Eribona w reż. Katarzyny Kalwat w Teatrze Łaźnia Nowa w Krakowie na Festiwalu Boska Komedia. Pisze Maciej Stroiński.

fot. mat. organizatora

Nie dziwię się Boskiej Komedii, że Powrót do Reims Katarzyny Kalwat dali tylko z lajfu i nie przedłużyli dostępu dla widzów. Po co powstają takie przedstawienia? Mając do wyboru cokolwiek z Netfliksa i pretensjonalne stęki klasy kreatywnej, powiedz, co wybierzesz? Ciekawe, czy istnieją precyzyjne dane, kto kiedy wyłączył i czy przy słowie „habitus”. Proszę się nie sugerować, że to według Eribona, bo jego „dziennik powrotu” to ciekawa książka, dobrze napisana, czego nie powiemy o wersji scenicznej, która smakuje tak jak herbata parzona z jednej torebki w sześciu filiżankach. Najlepsze w tym wszystkim: ten spektakl myśli o sobie, że jest antyklasistowski! Oh, really? Wałkuje walkę klas i obsesję statusiarstwa, a wszystko w poczuciu, że robi dobrą robotę. Lecz to chyba tak nie działa, że zarzucisz komuś klasizm i sam jesteś czysty. Całe to popisywanie się wrażliwością społeczną więcej ma wspólnego z popisywaniem się niż z wrażliwością społeczną. Zresztą wszystko jedno, bo tu trzeba zadać ważniejsze pytanie. PO CO TO W OGÓLE KOMU? Żeby Jacek Poniedziałek znów mógł się pochwalić swoim niskim pochodzeniem? Lans ludzi teatru naprawdę nie ulży niczyjej niedoli, chyba że ich własnej. Wiem, że mimo wszystko tworzy się spektakle, bo żyć z czegoś trzeba, tylko się nie oszukujcie, że oto jesteście jakimiś „twórcami”. Jeżeli w obecnej trudnej sytuacji czasem się Wam zdaje, że nikt Was nie kocha, a Wasze spektakle są nikomu niepotrzebne, złapcie się tej myśli, bo to sama prawda. To i inne dzieła Kalwat puszczałbym na pierwszym roku wiedzy o teatrze – w ramach wstępnego crash testu.


Źródło:

Materiał nadesłany