06.10.2020, 10:29 Wersja do druku

Ciemne zwierciadło teatru

Na tegorocznej edycji festiwalu Millennium Docs Against Gravity pojawiły się dokumenty ukazujące hermetyczny i niezrozumiały dla większości społeczeństwa świat teatru - pisze Grzegorz Kondrasiuk w tygodniku Do Rzeczy.

Piotr Stasik i Dorota Wardęszkiewicz stworzyli portret Krystiana Lupy reżysera reżyserów, artysty do potęgi entej. Zamierzeniem dokumentu „Spróbujmy skoczyć do studni" było podejrzenie Lupy przy robocie - jest to relacja z pracy nad „Procesem" Kafki w warszawskim Teatrze Nowym. Natomiast „Dramatyczny rok" estońska produkcja Marty Pułk, mierzy się z tematem teatralnego widza idealnego.
Oto w ramach eksperymentu społecznego, wymyślonego przez grupę estońskich artystów, ogłoszono konkurs na... zawodowego widza. Wybrana osoba miała przez rok obejrzeć wszystkie estońskie premiery teatralne i napisać z każdej z nich recenzję, publikowaną na bieżąco na specjalnym blogu. Głównym kryterium doboru był... brak doświadczenia teatralnego. „Czy sztuka kogokolwiek zmienia?" - pytają kuratorzy. I deklarują: „Szukamy czystej kartki, everymana". Na poważnie wracają więc do oświeceniowych utopii, chcą widzieć teatr jako medium pedagogiczne - a przy okazji poczuć się choć trochę demiurgami. Casting wygrywa Alissia - inteligentna, wrażliwa, urocza nastolatka z głębokiej prowincji. Przenosi się do Tallina i rozpoczyna swoją misję w atmosferze lekko podgrzanej przez medialny szum, wpisując się w ramy zaproponowane przez kuratorów projektu, którzy najwidoczniej zapomnieli wspomnieć o jeszcze jednym koniecznym kryterium - medialnym, celebryckim potencjale.
Alissia zapamiętale ogląda spektakle: te stołeczne i te w najbardziej odległych miejscowościach, podróżując koleją, stopem i w każdy możliwy sposób. Towarzyszy jej - jak można wywnioskować z intymnej, a nawet obnażającej narracji i z ciepłego, bliskiego kontaktu z kamerą - zapewne zaprzyjaźniona reżyserka. Mimochodem i my, widzowie tego dokumentu, zapoznajemy się z estońską estetyką teatralną, dochodząc do wniosku o jej pewnych podobieństwach do polskich - i do każdego innego. Widzimy różne artystyczne i wspólnotowe doświadczenia: taniec współczesny, teatr intermedialny, lupoidalne egzystencjalizmy i oklaskiwane na stojąco pieprzne farsy. Rok z codziennym teatrem mija w przeciągu stu minut filmu, a wraz z rosnącą liczbą dyskretnych tatuaży i z coraz bardziej wysmakowanymi kreacjami Alissia nabywa tego czegoś, co w nudnych raportach nazywa się zwiększoną kompetencją kulturową - by w finale znaleźć się wśród kandydatów na talliński wydział reżyserii. Jednak spod prostej narracji o budzeniu się talentu i niełatwej drodze do sukcesu wyziera inna, znacznie ciekawsza. „Dramatyczny rok" chwyta ten moment, kiedy bohaterka przestając być widzem, staje się kandydatem na eksperta, terminującym kandydatem oczekującym na przyjęcie do branży. Ale od samego początku bystra, elokwentna nastolatka ma i o teatrze, i o tzw. branży, i o tzw. zwykłym życiu naprawdę ciekawe rzeczy do powiedzenia - potrafi na przykład jasno zdefiniować fakt, że zrobiono z niej królika doświadczalnego. Upada więc wpisany w założenia „projektu" koncept prostaczka, którego trzeba przeciągnąć na swoją stronę, ukulturalnić. Przepada nawykowe myślenie - pokutujące i wśród artystów, a jakże! - o przeciętnym, statystycznym, przewidywalnym widzu teatralnym i o przeciętnym guście, który należy zaspokoić. Dojrzałości dokumentalistki Marty Pułk dowodzi umieszczenie w filmie fragmentu jednego z oglądanych przez Alissię przedstawień. Znakomicie pokazuje, jak można myśleć o teatrze w sposób prawdziwie wolny od ideologicznych protez, jak robić teatr, który nie poucza, który nie uważa własnej widowni za głupszą od siebie. Umieszczony na teatralnej scenie ekran pokazuje filmowanych widzów. Machają oni do siebie, do nas - a jeden z aktorów mówi o tym, że każdy z nich przyniósł tutaj swój własny świat. Ten dokument teatralny ma w sobie siłę, bo nie jest tylko o teatrze. Stopniowo na pierwszy plan wchodzi wątek introspekcji - mierzenia się bohaterki z rodzinnymi traumami, pustką, brakiem miłości, jej bezradnym poszukiwaniem. Teatr - jako coś w rodzaju ciemnego zwierciadła - pozwala bohaterce zidentyfikować ten życiowy bagaż, bo w tym tkwi jego magnetyczna siła. Oglądałem zatem ten „Dramatyczny rok" z życia Alissi z pewnym zawstydzeniem z powodu przyjemności podglądactwa, ciesząc się, że komuś udało się uchwycić właściwości tego ciemnego zwierciadła.

Tytuł oryginalny

Ciemne zwierciadło teatru

Źródło:

Do Rzeczy nr 41/05.10

Autor:

Grzegorz Kondrasiuk

Data:

06.10.2020