12.02.2008 Wersja do druku

Chochoł i skrzynki Warhola

- Większość teatrów tworzy spektakle i koniec. Przestrzeni publicznych jest coraz mniej, a według mnie, finansowany ze środków publicznych teatr ma obywatelski obowiązek bycia miejscem publicznej dyskusji, miejscem aktywności obywatelskiej, która w skomercjalizowanym świecie nie ma się gdzie odbywać. Tylko że teatr tego obowiązku nie spełnia - mówi reżyser MICHAŁ ZADARA, laureat teatralnego Paszportu "Polityki".

Aneta Kyzioł: - Większość piszących o pańskich spektaklach, zwłaszcza o interpretacjach polskiej klasyki, podkreśla fakt, że dzieciństwo spędził pan za granicą, co daje panu zewnętrzną perspektywę. Michał Zadara: - Podejrzewam, że nawet gdybym się wychował w Polsce, nie inscenizowałbym "Wesela" w strojach ludowych. Ja nie wychowałem się za granicą, ja się wychowałem po obu stronach granicy, przekraczając ją osiem, dziesięć razy w roku. Jestem tak naprawdę dzieckiem zimnej wojny. Do szkoły chodziłem w Austrii i w Niemczech, bo tam do pracy wyjechali moi rodzice, ale wakacje i święta spędzałem w Polsce. Może gdybym chodził do polskich szkól, moje spektakle byłyby bardziej obrazoburcze, bo wiedziałbym, jakie obrazy trzeba zburzyć. Może moje "Wesele" byłoby atakiem na tradycje? Tymczasem w "Weselu" chciałem po prostu pokazać portret swoich znajomych. Krytycy zresztą zarzucali mi, że to wcale nie jest taka śmiała interpretacja i, oczywiści

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Chochoł i skrzynki Warhola

Źródło:

Materiał nadesłany

Polityka nr 7/16.02.

Autor:

Aneta Kyzioł

Data:

12.02.2008