01.07.2012 Wersja do druku

Całkiem nowy, ważny ZASP?

W Polsce brakuje silnej reprezentacji środowisk teatralnych, która mogłaby stać się partnerem dla ministerstwa i władz samorządowych w rozmowach na temat finansowania teatrów i reformy systemu. Pokazały to ostatnie wydarzenia: władza z łatwością ignorowała głosy ludzi teatru i symulowała dialog społeczny, podejmując decyzje arbitralnie i wygrywając podziały w środowisku - pisze Roman Pawłowski w Gazecie Wyborczej Stołecznej.

Jeszcze kilka tygodni temu wydawało się, że głośny protest z przełomu marca i kwietnia prowadzony pod hasłem: "Teatr nie jest produktem, widz nie jest klientem" przeminął bez echa. Władze Warszawy pozostały głuche na jeden z dwóch głównych postulatów: jawne i przejrzyste procedury przy wyborze dyrektorów miejskich scen. Urzędnicy sami wybrali nowego dyrektora jednego z najważniejszych teatrów - Dramatycznego, ignorując głos zespołu. Został nim dramatopisarz Tadeusz Słobodzianek, dotychczasowy szef miejskiego Teatru na Woli i niezależnego Laboratorium Dramatu, wszystkie trzy sceny ma połączyć unia personalna. Kandydaturę zatwierdził minister kultury Bogdan Zdrojewski, chociaż związkowcy zakwestionowali procedurę wyboru dyrekcji bez konsultacji. Władze Warszawy złamały przy tym przyjęty niedawno przez Radę Miasta "Program rozwoju kultury", który przewiduje podejmowanie tego typu decyzji po konsultacjach z przedstawicielami społecznymi. Przy oka

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Całkiem nowy, ważny ZASP?

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza Stołeczna online

Autor:

Roman Pawłowski

Data:

01.07.2012

Tematy w toku