10.06.2008 Wersja do druku

Bydgoszcz. Marszałek ignoruje pracowników Opery

"Panie Marszałku, czy Panu nie wstyd?" - z takim pytaniem zwrócili się do Piotra Całbeckiego pracownicy bydgoskiej Opery Nova. - Władze lubią się ładnie prezentować na tle naszego gmachu, opowiadając o prestiżu opery, ale nie chcą wchodzić do środka, by porozmawiać o problemach. To skandal - tłumaczą.

Ogłoszenie ukazało się w prasie. Składa się z dwóch części, w pierwszej członkowie Związku Zawodowego Pracowników Opery Nova wymieniają fakty, z których - według nich - władze województwa mogą być dumne, m.in. z Bydgoskiego Festiwalu Operowego, międzynarodowych tournée oraz świetnej frekwencji na widowni. Druga część to pytania o małe dotacje, brak podwyżek oraz odpowiedzi na pisma. - Zwróciliśmy się w rozpaczliwym stylu w imieniu nie tylko muzyków, solistów i tancerzy z baletu, którzy widzowie mogą oglądać na scenie, ale wszystkich, którzy sprawiają, że nasze spektakle dochodzą do skutku, a więc także pracowników technicznych i administracyjnych - mówi Alicja Kuklińska, wiceprzewodnicząca związku. Cel mają jeden - nakłonić władze do rozmowy. Starają się o to od grudnia ubiegłego roku. Wysłali wtedy do marszałka pismo przypominające o ustnych ustaleniach z byłym wicemarszałkiem Włodzisławem Gizińskim. Mieli dostać 20 p

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Pracownicy opery ignorowani przez marszałka

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Wyborcza - Bydgoszcz nr 134

Autor:

Michalina Łubecka

Data:

10.06.2008

Tematy w toku