12.02.2010 Wersja do druku

Bydgoszcz. Co dalej z Teatrem Kameralnym?

To tutaj 5 czerwca 1965 roku miała miejsce prapremiera słynnego "Tanga" Sławomira Mrożka. Dzisiaj Teatr Kameralny przy Grodzkiej stoi pusty i woła o ratunek.

Budynek przy ul. Grodzkiej (niektórzy mówią, że przy Rybim Rynku) ma długą i bogatą tradycję. Powstał jako uzupełnienie głównej bydgoskiej sceny - Teatru Polskiego. Na deskach Teatru Kameralnego wystawiano repertuar lekki (francuskie farsy, brytyjskie i polskie komedie), na które publiczność waliła drzwiami i oknami. Ale trzystuosobową widownię zapełniały też spektakle nowe i awangardowe. Do takich należała np. sztuka późniejszego kontrowersyjnego laureata literackiej nagrody Nobla Dario Fo pt. "Archaniołowie nie grają w bilard" (maj 1962). Na deskach Kameralnego odbyła się również prapremiera "Tanga" Sławomira Mrożka, sztuki, która święciła potem tryumfy na całym świecie. Jak pisze Zdzisław Pruss w swoim "Bydgoskim leksykonie teatralnym", "w ciągu niespełna trzydziestu lat (od końca 1960 do 1988 roku) miłośnicy tej sceny obejrzeli ponad 130 pozycji bardzo zróżnicowanego repertuaru". Ponadto swoje programy prezentowali tam artyści Estr

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Uratować Teatr Kameralny

Źródło:

Materiał nadesłany

Express Bydgoski online

Autor:

Jarosław Jakubowski

Data:

12.02.2010

Wątki tematyczne