Premierę sztuki Paula Barza „Kolację na cztery ręce” wystawił bielski Teatr Polski w salonie muzycznym miejscowego zamku książąt Sułkowskich. To opowieść o spotkaniu Georga Friedricha Haendla i Johanna Sebastiana Bacha.
- Konfrontacja gigantów barokowej muzyki przy suto zastawionym stole staje się okazją do rozmowy o ambicjach, sukcesie, artystycznej niezależności i cenie, jaką przychodzi za nią zapłacić – podała wicedyrektor bielskiej sceny Irena Światalska.
Zdaniem reżysera Mariusza Malca, sztuka, choć jej tkanką jest opowieść o pozornym konflikcie, tak naprawdę opowiada o ciekawości dwóch ludzi, którzy z jednej strony chcieli się spotkać, ale z drugiej niczym magnesy się odpychali. Dochodzi do zderzenia osobowości, z czego wynikają pewne prawdy. „I to nie tylko prawdy o koledze, ale i o sobie samym, przez przeglądanie się w drugim mistrzu” – powiedział.
Spektakl nie przypadkiem prezentowany jest w bielskim zamku, który jest siedzibą Muzeum Historycznego. Historyk Grzegorz Madej odkrył, że 240 lat temu Sułkowscy utworzyli w nim pierwszą w Bielsku sceną teatralną.
W rolach Haendla i Bacha wystąpili Tomasz Lorek i Sławomir Miska, a jako Johann Christoph Schmidt towarzyszył im Jacek Obstarczyk, który odpowiada również za opracowanie muzyczne spektaklu. Aktorzy wystąpią w kostiumach spod ręki Tomasza Ossolińskiego, autora projektów kostiumograficznych między innymi do filmu „Lalka”, serialu „1670”, oper i wielu spektakli teatralnych. Przekładu dokonał Jacek Buras.
To druga premiera bielskiej sceny dramatycznej w obecnym sezonie. Pierwszą była teatralna adaptacji „Seksmisji” Juliusza Machulskiego.
Bielski teatr powstał w 1890 roku. Do końca II wojny światowej działał jako zawodowa scena niemiecka, a od 1945 roku jako polska.