EN
02.04.2022, 12:16 Wersja do druku

Będzie znak

„Będzie znak” w reż. Małgorzaty Dębskiej, egzamin z zajęć Mała Forma Teatralna IV roku reżyserii Akademii Teatralnej w Warszawie - Filii  w Białymstoku.

fot. Hubert Pezowicz

Jest ona i on, jest i ten trzeci, rak, choć – bądźmy szczerzy – właśni on gra zawsze rolę główną, bez względu na to jak mocno będziemy zaprzeczać jego istnieniu. Bo ten skurczybyk nie tylko niszczy cielesność, ale i zmienia znaczenie najbardziej podstawowych słów,  uniemożliwia  porozumiewanie się, codzienność zmieniając w surrealistyczny niekiedy koszmar. Zwróćcie uwagę choćby na scenę jedzenia zupy, którą "normalnie" nalewa się do talerzy i ją je, podczas gdy zupełnie nieświadomie, bez nawet złych intencji bliskiemu choremu nalewa się ją z JAKIMŚ współczuciem, bezradnością, prawda? Jak zatem o raku rozmawiać, żeby mu się nie poddać? I czy to w ogóle możliwe? A co to znaczy – wyleczyć się z raka? Czy przypadkiem nie jest tak jak z wojną (nie wiem, czy to akurat najlepsze dziś porównanie), która – choćby i wygrana - zawsze w nas zostaje? To nie pierwszy i zapewne nie ostatni spektakl o chorobie nowotworowej, cóż, rak jest teatralny. Na scenie można go wyśmiać, można przerysować strach albo – go spostponować.
A co rak na to?

Na scenie w bardzo dobrych rolach Izabela Zachowicz i Rafał Pietrzak, a w Raka wcielił się Mateusz Trzmiel; spektakl jest popisem talentu tego niesłychanie plastycznego, bardzo utalentowanego aktora, rola to wdzięczna, owszem – przerysowana, ale pewnej linii twórcy jednak nie przekraczają, bardzo rozsądnie, bo nieokiełznana farsowość Raka po prostu unieważniłaby ten mądry i pięknie zagrany spektakl.

Tytuł oryginalny

Będzie znak

Źródło:

www.rafalturow.ski/teatr
Link do źródła