Logo
Aktualności

Bezpieczny wirus. O „Ożenku” w Och-Teatrze w reżyserii Janusza Gajosa, rozmawiają Skrzydelski z Morozem

7.05.2022, 10:41 Wersja do druku

Skrzydelski: Po żmudnym zagadnieniu, które przerabialiśmy, dyskutując o „Imagine” Krystiana Lupy, dziś mamy przyjemną okazję, aby odetchnąć.

Moroz: I to jest pozytywne. Takich przedstawień również potrzeba.

Skrzydelski: Co nie znaczy, że skaczemy z radości. Bo to mimo wszystko „Ożenek” Gogola. Nie ma taryfy ulgowej.

Moroz: Ale to Gogol w Och-Teatrze Krystyny Jandy. Zatem śmiech przede wszystkim. I tu pojawiają się wątpliwości.

Skrzydelski: Nie pamiętam, czy kiedyś już o tym rozmawialiśmy, jednak warto wspomnieć, że początki stołecznego Och-Teatru wyglądały inaczej. To była scena stworzona w 2010 r. dla dramaturgii wymagającej, a nawet eksperymentującej, trochę w kontrze do Teatru Polonia. Rzeczy lżejsze zaczęły się na niej pojawiać, gdy okazało się, że poważne ambicje nie gwarantują widowni. I Krystyna Janda musiała korygować profil. Z czasem Och-Teatr przemienił się w centrum fars i komedii. Z małymi wyjątkami.

Moroz: I dziś „Ożenek” w reżyserii Janusza Gajosa to niewątpliwie propozycja dostosowana do przyzwyczajeń publiczności Och-Teatru.

Skrzydelski: W tym sensie mnie to nieco martwi. Ciebie chyba też.

Moroz: Ale to zmartwienie nie najwyższej próby i nie tak znowu męczące.

Skrzydelski: Zdecydowanie. W każdym razie mała złośliwość na start – to prawdopodobnie (mam nadzieję, że się mylę) pierwszy przypadek w dziejach najnowszych, kiedy na plakacie promującym spektakl prezentuje się zarówno reżyser, jak i jego aktorzy. Oto Janusz Gajos dzierżąc wspólne zdjęcie Julii Wyszyńskiej (Agafia) i Pawła Domagały (Podkolesin) niczym monidło, uśmiecha się do nas promieniście. Ta sytuacja – z tego, co wiem - już znalazła należne miejsce w historii polskiego plakatu teatralnego. Podobno ktoś nawet pisze o niej pracę doktorską na teatrologii. Ale krakowskiej.

Moroz: Dość tych twoich przytyków. Plakat jak plakat. A liczy się sedno sprawy.

Skrzydelski: Sedno sprawy jest takie, że to „Ożenek”, który jest śmieszny, bardzo śmieszny, a może nawet jeszcze śmieszniejszy. Pytanie, jaki to ma być rodzaj śmiechu.


Całość rozmowy - w Magazynie e-teatru

Źródło:

Materiał własny

Wątki tematyczne

Sprawdź także