EN
3.12.2022, 10:39 Wersja do druku

Bankruci za wszelką cenę. O „Wiśniowym sadzie”, premierze toruńskiego Teatru Horzycy, rozmawiają Skrzydelski z Morozem

Moroz: Już na starcie czuję, a raczej po twojej minie wnoszę, że podróż do Torunia, miasta, które podobno niezwykle lubisz, nie przemieni się w dobre wspomnienie?

Skrzydelski: Za dużo zdradzasz. Chcesz w ten sposób ustawić dyskusję, ułatwić sobie zadanie? Że niby ja malkontent, a ty człowiek widzący świat w jaśniejszych barwach? Przepraszam bardzo, ale co jest dziwnego w tym, że liczyłem na więcej? Uważam Łukasza Kosa – przynajmniej tak go zapamiętałem z lat dawniejszych – za rozsądnego reżysera. I zapewne w tej kwestii nie zmieniło się tak wiele. Z tym że teraz wystawił Czechowa. A w takiej sytuacji nawet rozsądni tracą głowę z powodu skali zadania, gubią się w chaosie własnych chęci, brną w ślepe uliczki interpretacji, łapią się tysiąca tematów naraz.

Całość rozmowy - w Magazynie e-teatru

Źródło:

Materiał własny