EN
08.07.2021, 12:35 Wersja do druku

Bajka o królewnie, która wyszła za szewca

"Szewczyk Dratewka" Marii Kownackiej w reż. Zbigniewa Lisowskiego w Teatrze Baj Pomorski w Toruniu. Pisze Anita Nowak.

fot. mat. teatru

Edyta Łukaszewicz-Lisowska i Andrzej Korkuz wcielają się w cały wachlarz postaci opowiadających na scenie udramatyzowaną bajkę Marii Kownackiej „Szewczyk Dratewka”. Po raz pierwszy tytuł ten realizowany był na deskach Baja Pomorskiego w 2004 roku. Ostatnio został przez Zbigniewa Lisowskiego przereżyserowany i jako, że poprzedni wykonawcy są już na emeryturze, dostosowany do scenicznych osobowości nowej obsady, a także warunków prezentowania spektaklu na scenie amfiteatru szekspirowskiego i w tej odświeżonej wersji, pokazywany jest kolejnemu już pokoleniu toruńskiej publiczności. I nie tylko toruńskiej, bo amfiteatr czynny jest przez całe wakacje. A jego oferta bardzo często wchodzi w program zwiedzania Grodu Kopernika przez trafiających tu małych kolonistów. Dlatego premiera nowej wersji „Szewczyka Dratewki” odbyła się 12 czerwca. Nie jest to zresztą jedyna pozycja, w letniej ofercie Baja. 

Spektakl ma bardzo interesującą konstrukcję; od scenografii Anety Tulisz-Skórzyńskiej począwszy. Usytuowany pośrodku sceny dom na biegunach po wykonaniu ćwierć obrotu, staje się królewskim tronem, potem domkiem Baby Jagi czy smoczą jamą, by wreszcie znów wrócić do postaci pierwotnej.

Główny wątek akcji rozgrywa się we śnie pisarza, który w ciągu dnia nie mógł złapać weny, bo rozpraszała go ciągłym zagadywaniem żona.  Kiedy gaśnie świeca i zapada cisza a oboje kładą się spać, ich dom zamienia się w pałac, a oni stają się Królem i Królową, których córkę złośliwa Baba Jaga oddała Smokowi. Muszą szukać dzielnego rycerza, by ten zwrócił im pociechę. W zamian obiecują oddać mu jej rękę. Zgłasza się wielu, ale żaden smoka nie pokonuje. Czyni to dopiero Szewczyk Dratewka. Choć to nie szlachcic, Król dotrzymuje słowa. Oddaje mu córkę. A młodzi po ślubie decydują się wieść normalne życie z dala od dworu. Piękna to bajka. Pełna dobra i sprawiedliwości. Ale na tym sen się kończy. Para się budzi. Jak będzie w życiu?

A w tzw. międzyczasie spotykamy całą plejadę przedziwnych i niezwykle pomysłowo skomponowanych postaci. Królewna i Szewczyk to prześliczne, znakomicie animowane marionetki. Poruszane z dużą wprawą i precyzją przez parę aktorów, przydających im swym kunsztem wdzięku i uroku.

Ale na marionetkach parada animowanych postaci się nie kończy. Edyta Łukaszewicz- Lisowska serwuje nam np. całą plejadę bardzo charakterystycznie i różnorodnie prezentowanych rycerzy, z których jeden stanowi przezabawną kontaminację aktorki z fragmentem hulajnogi, Babę Jagę złożoną z wysuwających się zza kotary u wejścia do chaty przeogromnych rozmiarów dłoni i poruszanej  od tyłu strasznej brzydoty maski twarzy. Animacja tych postaci wywołuje na widowni śmiech i strach równocześnie. Jako Mąż, Szewczyk, Smok i Kot bardzo dobrze partneruje Edycie Łukaszewicz- Lisowskiej Andrzej Korkuz, długoletni, też uwielbiany przez dzieci aktor Baja.

Oboje dzięki pięknym głosom i wielkiemu wyczuciu rytmu zachwycają też i bawią piosenkami, które muzyką opatrzył sam Krzysztof Zaremba. 

Przedstawienie jest niezwykle harmonijnie przez Zbigniewa Lisowskiego skomponowane. Akcja toczy się bardzo wartko. Pomysłów reżyserskich jest akurat tyle, by zaciekawiać i wzbudzać podziw, ale nie nużyć. To po prostu inscenizacyjna perełka.

Źródło:

Materiał nadesłany

Autor:

Anita Nowak