Logo
Recenzje

Atlas ptaków

14.04.2026, 11:17 Wersja do druku

„Atlas ptaków” Aleksandry Zielińskiej w reż. Barbary Bendyk we Wrocławskim Teatrze Współczesnym im. Marii i Edmunda Wiercińskich. Pisze Michał Derkacz w portalu wroclaw.dlastudenta.pl.

fot. Filip Wierzbicki/ mat. teatru

11 kwietnia 2026 roku we Wrocławskim Teatrze Współczesnym odbyła się premiera spektaklu „Atlas ptaków” Aleksandry Zielińskiej w reżyserii Barbary Bendyk. Jest to druga ze scenicznych realizacji sztuk nagrodzonych w VI Konkursie Dramaturgicznym STREFY KONTAKTU. Tym razem pod płaszczykiem programu telewizyjnego dla dzieci skrywa się rozliczenie z traumatycznym wydarzeniem, związanym z macierzyństwem prowadzącej i... ptaków, będących w centrum owego show.

„Atlas ptaków” zaczyna się jak bardziej przedstawienie dla dzieci, ale z nieco infantylnej formuły programu o gatunkach ptaków, szybko zaczyna przebijać prawdziwy temat – rozliczenie z traumą. Główna bohaterka omawiając problem macierzyństwa czy zmian klimatycznych, daje nam sygnały co tak naprawdę gniecie ją od środka. Dostajemy na to wszystko perspektywę nie tylko ludzką, ale też ptasią, bo na scenie towarzyszą jej przedstawiciele gatunków amandy górskiej, ślepowrona zwyczajnego, mewy zwyczajnej i pingwina cesarskiego.

Ornitolodzy czy inni fani zagrożonych gatunków ptaków będą taką formułą zachwyceni, tymczasem reszta widzów z tych pierzastych opowieści będzie próbowała poukładać sobie historię głównej bohaterki, a historia ta jest podawana bardziej w postaci kawałków układanki niż linearnej i łatwej do przewidzenia.

Na scenie wśród porozrzucanych jajek różnej wielkości rozgrywa się zatem dramat, a raczej wspomnienie dramatu, choć w opisywanym przypadku trudno powiedzieć kiedy i jak to wszystko może się zakończyć i czy jest to w ogóle możliwe. Niestety, kiedy już okazuje się co zrobiła bohaterka, trudniej jej współczuć niż oskarżać o katastrofalny brak odpowiedzialności, co w sumie jest nawet powiedziane wprost w jednym z komentarzy w jej stronę: – Takiej matce nawet Tamagotchi strach dać pod opiekę.

Trudno jednoznacznie określić czy w takiej sytuacji (bohaterka, która „sama jest sobie winna”) widzowie będą w stanie bardziej się zaangażować w to przedstawienie, ale bez wątpienia temat jest trudny, ciekawy i wielowątkowy, do tego podany bez jasnych wyroków czy recept na sukces. Przy takiej formule przedstawienia (kostiumy i scenografia jak w produkcji dla dzieci) jeszcze mocniej trzeba koncentrować się na wydobyciu esencji, która do nas trafi, ale nikt nie mówił, że tytuł ten będzie komfortowy i relaksujący.

W warstwie aktorskiej wyróżnia się jedyna ludzka postać, którą gra Lina Wosik, znana nam z wielkiego talentu do wiarygodnego przedstawiania dramatycznych scen. Tym razem nie jest inaczej i nawet jeśli nie sympatyzujemy z jej bohaterką, to ani przez chwilę nie mamy wrażenia jej sztuczności emocjonalnej.

Co więcej, podczas „przerwy”, którą jej postać robi sobie dla złapania oddechu, prosząc publiczność o butelkę wody, odruchowo można sięgać do torby, aby zaoferować pomoc albo żałować, że plecak został w szatni. Jeśli wierzymy w to, wierzymy także w jej śmiech (przez łzy) i rozpacz.  

Szkoda jednak, że ptasie role są tylko tłem, a reszta obsady nie ma okazji do brylowania na scenie. Bywają krótkie momenty, w których odwracają naszą uwagę od głównej bohaterki, ale chyba tylko prawdziwi fani ornitologii będą w stanie zapamiętać ich nazwy oraz problemy, z jakimi zmagają się poszczególne gatunki. I stwierdza to człowiek o ptasim nazwisku!

Tytuł oryginalny

Atlas ptaków - recenzja spektaklu

Źródło:

wroclaw.dlastudenta.pl
Link do źródła

Autor:

Michał Derkacz

Data publikacji oryginału:

13.04.2026

Sprawdź także