XXIX Warszawskie Spotkania Teatralne. Pisze Jan Bończa-Szabłowski w Rzeczpospolitej.
Tegoroczne XXIX Warszawskie Spotkania Teatralne stały się ciekawym przyczynkiem do rozmowy o artystycznych poszukiwaniach teatru. Ukazały kondycję zespołów. Objawiły też artystów i uzurpatorów. Dla mnie przede wszystkim zderzyły mity z rzeczywistością. Jednym z najbardziej oczekiwanych spektakli było "Factory 2" [na zdjęciu] Krystiana Lupy. Wzbudził wiele kontrowersji, ale też, mam wrażenie, sporo nieporozumień. Ja odbierałem go jako ciekawy eksperyment teatralny, przykład totalnej wolności artysty. Chwilami przyciągał uwagę, a chwilami budził zdecydowany sprzeciw. A wiele zależało od kalibru postaci, które pojawiały się na scenie. Andy Warhol (w ciekawej interpretacji Piotra Skiby) i goście jego słynnej pracowni w Nowym Jorku nie byli z pewnością bohaterami dokumentalnej opowieści. Stanowili raczej pretekst do pokazania dzisiejszej bohemy artystycznej, świata, w którym prócz autentycznych indywidualności jest wielu nuworyszy, urojonych wielkoś