EN
12.09.2022, 15:28 Wersja do druku

Aria di potenza

„Aria di potenza” wg koncepcji i w reż. Krystiana Lady, koprodukcja STUDIO teatrgalerii w Warszawie i Festiwalu Kunstfest Weimar. Pisze Rafał Turowski na stronie rafalturow.ski.

fot. Sisi Cecylia

Pomysł reżysera był prosty – zetknąć fragmenty przemówień (zwykle nie za mądrych lub zgoła przerażających) polityków z fragmentami największych dzieł muzyki operowej. Efekt wyszedł zaiste piorunujący, o monumentalnym wagnerowskim finale - podczas którego ciarki przechodziły po plecach a spojówki wilgotniały – nawet nie wspomnę. Małgorzatę Walewską jako nasze dobro narodowe oczywiście znam i jej fantastyczna rola nie była może zaskoczeniem, ale z pewnym niedowierzaniem, nieledwie szczypiąc się by sprawdzić, czy to się dzieje naprawdę, słuchałem arii w wykonaniu Theo Imparta, którego Bóg obdarzył nieprawdopodobnym głosem, o barytonistce (sic) Lucii Lucas i pewnym takim rozziewie między wizją a fonią już nie wspominając. Zostałem też tego wieczoru fanem p. Mateusza Zubika, który pokazał talent nie tylko przy fortepianie, ale i na scenie, odgrywając swoją rolę z cudowną dezynwolturą.

Było to co : w najwyższym stopniu zachwycającego, nieprawdopodobnie starannie dopracowanego, bajecznie nagłośnionego i oświetlonego, fenomenalnie zagranego (w każdym sensie), coś i zwiewnego i mądrego, zabawnego i poruszającego, była to i zabawa formą i jednocześnie - nie za wesoła refleksja nad czasami, w jakich nam przyszło żyć; słowem – mieliśmy do czynienia z czystą emanacją radości tworzenia.

Jak wynika z powyższego - zakochałem się w tym spektaklu po uszy, dokumentnie, w całości. Rzadko używam w moich notatkach słów ostatecznych, ale tym razem sobie pozwolę – REWELACJA.

(Krystianie, ja nie proszę, ja ŻĄDAM więcej!)

Tytuł oryginalny

ARIA DI POTENZA

Źródło:

www.rafalturow.ski
Link do źródła