„Bracia Lehman” wg Stefana Massiniego w reż. Oskara Winiarskiego w Teatrze Współczesnym w Warszawie. Pisze Tomasz Miłkowski w „Przeglądzie”.
Inteligentnie skrojony scenariusz „Braci Lehman” w błyskotliwej inscenizacji i brawurowym wykonaniu to najlepszy dowód, że Teatr Współczesny odzyskał impet w obserwacji… współczesności. To nie jest opowieść o upadku banku Lehman Brothers. O tym już sporo wiemy i naoglądaliśmy się rozmaitych dokumentów i fabularyzacji tego dramatu ekonomicznego. W adaptacji powieści Stefana Massiniego chodzi o coś innego: o ukazanie jednej z najbardziej oszałamiających karier, będących ucieleśnieniem amerykańskiego marzenia, i emocjonalnej podszewki marszu po wygraną.
Oto ubodzy przybysze z dalekiego kraju, niemieccy Żydzi, niemal z niczego, niewielkiego sklepiku galanteryjnego, wyrośli na potęgę, która trzęsła Ameryką i światem. Jak to się dokonało, którędy biegły ścieżki, jak drobnymi krokami, pozornie nieważnymi, pośrednicy w handlu bawełną przechodzili do roli wielkich sprzedawców pieniędzy, aby potem roztopić się w anonimowej masie bankowych korporacji, opowiada ten spektakl.
Przyjemnie słuchać nostalgicznej opowieści jak zostać milionerem, ale autor studzi tę przyjemność zimnym kubłem globalizacji i szaleństwa konsumpcyjnego. Ale i tak warto popatrzeć, jak trzech utalentowanych aktorów – Mateusz Król, Szymon Roszak i Przemysław Kowalski – dwoją się i troją, aby zagrać braci Lehman i ich następców oraz kilkanaście pobocznych postaci. Czynią to w zawrotnym tempie, malując niemal dwustuletnie dzieje rodu Lehmanów w Ameryce.
Reżyser, notabene debiutujący w teatrze dramatycznym, sięga po proste środki inscenizacyjne, skromne projekcje, cienie na płótnie. Potrafi za ich pomocą zasugerować na malutkiej scenie w Baraku Współczesnego rozległy świat rozkwitającego interesu na prowincji Ameryki i w Nowym Jorku. Rzadko się zdarza tak perfekcyjny, tak wymagający warsztatowej sprawności spektakl. Najmniejszy błąd techniczny mógłby spowodować katastrofę. Tym większa satysfakcja widzów i zasłużone brawa na stojąco dla aktorów.