16.04.2020 Wersja do druku

Aleksandra Zielińska: Artystka w służbie zdrowia

- Zawsze pociągało mnie to, o czym trudno opowiadać. Dużo bardziej uruchamia mnie chaos, niedopasowanie, tabu, wykraczanie poza ogólnie przyjęty schemat, co widać w mojej twórczości od samego początku - mówi pisarka Aleksandra Zielińska w rozmowie z Maciejem Stroińskim w Przekroju.

Maciej Stroiński: Boisz się? Aleksandra Zielińska: Gdybyś zapytał mnie o to w normalnych warunkach, to pewnie wymieniłabym rzeczy, do których otwarcie się przyznaję, bo można je ładnie podać w formie anegdoty albo żartu. A wiadomo przecież, że jeśli coś uda się łatwo obśmiać, to i automatycznie staje się mniej przerażające. Wychowałam się na wsi, przeraża mnie niewiele. Bardzo boję się pasożytów, więc pewnie opowiedziałabym ci o tym, jak w dniu ogłoszenia fatalnych wyników czytelnictwa w Łazienkach Królewskich ukąsił mnie kleszcz. Pamiętam, jak w środku nocy moja przyjaciółka usiłowała tego kleszcza wyjąć, a sytuacja była poważna, bo nie dość, że o mało nie zemdlałam, to jeszcze powtarzałam, że to wcale nie jest moja noga ani mój kleszcz, ani to się w ogóle nie dzieje naprawdę. Joanna używała pincety, odkażonej w spirytusie salicylowym - w czasach, gdy spirytus salicylowy był powszechnie dostępny. Gdybyśmy rozmawiali

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Artystka w służbie zdrowia - rozmowa z Aleksandrą Zielińską

Źródło:

Materiał własny

Przekrój online

Autor:

Maciej Stroiński

Data:

16.04.2020