"Romeo i Julia" z rosyjskiego Teatru Romana Wiktiuka na XIV Festiwalu Szekspirowskim. Pisze Katarzyna Wysocka w Gazecie Świetojańskiej.
Roman Wiktiuk, urodzony w 1936 roku modny i uznany, choć kontrowersyjny rosyjski twórca i dyrektor państwowego teatru pokazał sobie tylko do końca zrozumiałą wizję dramatu Williama Szekspira. "Romeo i Julia" w kajutowej scenerii, między hamakiem a materacami "naznaczonymi" piętnem cytatów. Miłość rozebrana na kawałki, z wykorzystaniem tańca, akrobatyki i marynarskiej bielizny. Czterech młodych aktorów, wykorzystując siłę mięśni i elastyczność ciała, odgrywało kwestie damskie i męskie. Wisieli na linach i płótnie, sprawnie przemieszczali się po linach na scenie. Przy dźwiękach muzyki Prokofiewa (piękny, ale zabity przez popkulturalną pulpę motyw z baletu "Romeo i Julia" był szczególnie irytujący), Marilyn Mansona i Jana Sebastiana Bacha widz został wystawiony na ciężką próbę intelektualną. Oczywiście zagrać można wszystko, w dowolnym semantycznym przekładzie, kładąc nacisk na wybrane elementy ruchu, dekoracji czy stylistyki teatru,