Nie mogę powiedzieć, że jestem rozczarowany teatrem czy aktorstwem, bo nie mam ku temu powodów. Ja jestem rozczarowany ludźmi i chyba też środowiskiem.
ANKA HERBUT: Nikogo już właściwie nie ma w Teatrze Polskim, większość aktorów wyjechała z Wrocławia. Ty zostałeś... Dlaczego? Nie wolałeś od razu rzucić się w coś nowego? ADAM SZCZYSZCZAJ: Potrzebowałem czasu, żeby pozbierać się do kupy. Nie rozumiałem, dlaczego to ja mam wyjeżdżać, skoro to nie ja jestem tu nie na miejscu. Nie będę ukrywał, że sytuacja w Teatrze Polskim naprawdę mnie rozpierdoliła. Nie chodziło tylko o teatr i wywalenie dyrektora - zmiany są naturalną rzeczą w życiu aktora - ale o te wszystkie rozmowy z urzędnikami, o inne oblicze kolegów z pracy, które nagle się w tej sytuacji ujawniło. Wszystko to bardzo mocno wpłynęło na mnie prywatnie, nie zawodowo. Mam w sobie jedno wielkie niezrozumienie dla tego, co się stało. Ktoś mi niedawno powiedział, że pewne rzeczy trzeba zaakceptować, żeby pójść dalej. No, nie. Pewnych rzeczy ja jako człowiek nie jestem w stanie zaakceptować i nawet nie chcę ich kiedykolwiek zaa