- Czekamy aż pandemia się skończy. Po prostu. Tancerze, jak wszyscy niezależni artyści, stracili na odwołaniu życia społecznego jako pierwsi. To oczywiste. Realizujemy się i żyjemy, wystawiając spektakle dla publiczności, prowadząc zajęcia - rozmowa z Joanną M. Czajkowską - dyrektorką, choreografką, reżyserką i tancerką Sopockiego Teatru Tańca.
Gazeta Świętojańska: Co można powiedzieć o skutkach decyzji związanych z pandemią dla Sopockiego Teatru Tańca - Na razie skutkiem najbardziej widocznym był fakt, że nie zagraliśmy spektaklu "TAB' Nowy początek", który miał być zaprezentowany 20 marca. Spektakl "Dyskretny UROK Picassa" stoi pod znakiem zapytania. Planowany jest na 19 kwietnia. I mamy wielką nadzieję, że zagramy, ale liczymy też się z tym, że może tak się nie stać. "Picasso" jest wieloobsadowym spektaklem i ustalenie ze wszystkimi wspólnej daty prezentacji jest bardzo trudne. Dlatego jeśli nie zagramy, będzie nam żal w dwójnasób. Równie dotkliwy jest fakt, że nie mamy prób, czyli jesteśmy odcięci od procesu twórczego i miejsca, gdzie możemy swobodnie tańczyć. Oczywiście każdy z tancerzy trenuje teraz w domu. Ale wiadomo - nikt z nas nie ma prywatnego studia, a taniec współczesny lubi przestrzeń. Każdy trening w domu jest lepszy niż żaden, ale też żaden taniec w pokoj