Logo
Magazyn

115 lat temu urodziła się Loda Halama – tancerka, aktorka, wulkan energii

20.07.2026, 08:21 Wersja do druku

Loda Halama jest ikoną kultury dwudziestolecia międzywojennego. Jej nazwisko i nogi przeszły do legendy. Urodziła się „w drodze”, w czasie tournee artystycznego rodziców. Na scenie stanęła w wieku sześciu lat. Później tańczyła solo i z siostrami. Gdy miała 18 lat po raz pierwszy zagrała w filmie. Pisze Tomasz Szczerbicki dla PAP-u.

fot. mat. Filmu Polskiego

Loda Halama (właśc. Leokadia Halama) urodziła się 20 lipca 1911 r. Była córką tancerki Marty Cegielskiej i akrobaty, multiinstrumentalisty Stanisława Halamy. Gdy miała sześć laty po raz pierwszy stanęła na scenie. W wieku 10 lat tańczyła już zarobkowo. Pierwsze kroki ku karierze stawiała w latach 20. w zespole Siostry Halama, gdzie tańczyła razem z matką i trzema siostrami. Występowały w teatrach rewiowych i kabaretach Warszawy m.in. „Morskim Oku” i „Perskim Oku”.

„Co by było, gdyby Halamek nie było. One tylko bowiem elektryzują widownię, promieniując ze sceny czarem młodości, wiośnianym urokiem, ognistym temperamentem, oszołamiając szalonym tempem i zawrotną techniką taneczną” – pisano w czasopiśmie „Epoka” w 1927 r.

„Największym powodzeniem cieszą się tańce sióstr Halama, budzące podziw nie tylko doskonałą techniką, lecz i wrodzonym poczuciem rytmu i piękna ruchu” – oceniano w magazynie „Teatr i życie wytworne” w 1927 r.

Na początku lat 30. Loda Halama wyjechała do Drezna, aby doskonalić swoje umiejętności taneczne u najlepszych specjalistów. Po powrocie zaczęła odnosić sukcesy na scenie, nie tylko rewiowej i kabaretowej. Przez dwa sezony była primabaleriną w Operze Warszawskiej.

W twórczości Lody Halamy ważną rolę odgrywały inspiracje różnymi kulturami, z których czerpała przekładając je na własny język artystyczny. W przedwojennej Warszawie spopularyzowała tańce latynoamerykańskie, japońskie, kaukaskie i wiele innych. „Tańczy jak anioł”, „nie ustępuje amerykańskim gwiazdom”, „Józefina Baker w polskim wydaniu”, „wyjątkowy temperament” – pisano o niej w prasie w latach 30.

„Stęskniliśmy się wszyscy za tym żywiołowym temperamentem, za tą przedziwną intuicją artystyczną, za tą jedyną w swoim rodzaju indywidualnością, którą zdobyła świat Loda Halama, tancerka i aktorka. Lodę Halamę zna przecież Paryż, Nowy Jork, Berlin i Tokio. Zanim znowu porwie ją Broadway przywitajmy ją w Warszawie na scenie Wielkiej Rewii” – napisano w 1935 r. w zapowiedzi rewii „Dla ciebie Warszawo”.

Oprócz działalności artystycznej Loda Halama była z natury wulkanem energii życiowej – przejechała pół świata, miała pięciu mężów, władała kilkoma językami, mieszkała w Polsce, Szwajcarii, USA i Wielkiej Brytanii, sprawdziła się jako kobieta interesu. Oprócz Polski występowała m.in. we Francji, Niemczech, Stanach Zjednoczonych i Japonii. Karierę światową Halama rozpoczęła w 1932 r. tanecznym występem na prestiżowej scenie Vieux Colombier w Paryżu, po tym, jak zarekomendował ją Ignacy Paderewski.

„Loda Halama przed wyjazdem swoim zagranicę dała pożegnalny recital w Filharmonii, stanowiący zarazem rewię tańców, które ta najświetniejsza dzisiaj polska tancerka ma zademonstrować publiczności paryskiej” – napisano w tygodniku „Świat” w październiku 1932 r.

Jej talent taneczny postanowili wykorzystać też filmowcy. W dwudziestoleciu międzywojennych Loda Halama zagrała w dziesięciu filmach fabularnych. Pierwszym był „Ziemia obiecana” z 1927 r. W kolejnych latach publiczność oglądała ją m.in. w: „Kocha, lubi, szanuje” (1934) „Manewry miłosne” (1935) „Fredek uszczęśliwia świat” (1936), „Parada Warszawy” (1937). Ostatnim filmem, w którym zagrała, był „Kłamstwo Krystyny”, który w kinach pojawił się w lutym 1939 r.

„Dziewięć lat temu, na scenie teatru »Niewiarowskiej« wystąpiła mała, szczuplutka dziewczyneczka i porwała widownię sztuką choreograficzną dużej miary. Znawcy orzekli: talent! Dziewczynką tą była Loda Halama. Dziś, w 23 roku życia, jest artystką o wszechświatowej stawie, gwiazdą filmową i primaballeriną opery stołecznej. Pamiętacie ją z filmu „Kocha, lubi, szanuje”? Pamiętacie ten gejzer humoru i wulkaniczny temperament? Pamiętacie, jak natomiast w scenach lirycznych potrafiła być skupiona, uduchowiona i subtelna? Bo Loda to urodzona artystka filmowa, połowa jej kunsztu artystycznego to przecież nic innego jak mimika, abecadło sztuki filmowej” – napisano w magazynie „Kino”, w maju 1935 r.

W styczniu 1939 r. w magazynie „Kino” zamieszczono opinie: „Powiedzmy sobie bezstronnie – owszem, Ginger Rogers jest śliczna, urocza i dziewczęca, ale Loda Halama ma więcej ognia tanecznego od niej, tego nikt nie zaprzeczy”.

W 1939 r. Halama wyjechała do Szwajcarii z drugim mężem, Georgesem Golembiowskim (Szwajcarem polskiego pochodzenia), jednak w 1940 r. wróciła do Warszawy, gdzie zaangażowała się w prace Rady Głównej Opiekuńczej, polskiej organizacji charytatywnej niosącą w czasie okupacji pomoc ludności cywilnej w Generalnym Gubernatorstwie. Po śmierci męża w 1943 r. ponownie wyjechała do Szwajcarii.

Po zakończeniu wojny pozostała na emigracji. W latach 1948 – 1958 mieszkała w Stanach Zjednoczonych, gdzie zajmowała się przede wszystkim handlem nieruchomościami. W 1958 r. przeprowadziła się do Londynu, gdzie prowadziła restaurację. W sezonie 1959/1960 gościnnie wystąpiła w warszawskim teatrze Syrena. Od tego czasu często odwiedzała kraj, mieszkała na zmianę w Londynie i Warszawie.

13 grudnia 1959 r. zdjęcie Lody Halamy pojawiło się na okładce tygodnika „Stolica”, a w numerze zamieszczono informacje o jej pierwszych po wojnie występach w Warszawie. Dwa tygodnie wcześniej na łamach tygodnika ukazał się wywiad z artystką. Zapytana o warszawską publiczność Halama odpowiedziała: „Najmilsza na świecie, żywo reagująca a jednocześnie bardzo surowa w ocenie. Dlatego przed każdym występem mam niebywałą wprost tremę i muszę walczyć z ogarniającym mnie na scenie wzruszeniem”.

W 1984 r. ukazała się książkowa autobiografia Halamy „Moje nogi i ja”.

20 lipca 1995 r. Loda Halama wzięła udział w audycji Polskiego Radia, w której opowiadała o swoim życiu i karierze. Był to chyba jej ostatni występ publiczny. Barwną opowieść o swoim życiu zakończyła stwierdzeniem: „Dziś, jak myślę o swoim życiu, to mogę powtórzyć słowa Edith Piaf: ja niczego nie żałuję. Wiem, że życia nie przegrałam, nie przeszłam obok niego, tylko je przeżyłam. Miało plusy i minusy, upadki i wzloty. A poza tym jestem po prostu dzieckiem szczęścia”.

Loda Halama zmarła 13 lipca 1996 r. w Warszawie, kilka dni przez swoimi 85. urodzinami.

Źródło:

PAP

Sprawdź także