EN
26.01.2018 Wersja do druku

Zostanie po nas garniec żółci i głuchy, drwiący śmiech pokoleń

"Szajba" Małgorzaty Sikorskiej-Miszczuk w reż. Marcina Libera w Teatrze im. Fredry w Gnieźnie. Pisze Joanna Ostrowska.

Zygmunt Miłoszewski w jednym ze swoich kryminałów wkłada w usta policyjnego psychologa-profilera słowa, które w kontekście spektaklu "Szajba" z gnieźnieńskiego teatru brzmią jak najlepszy komentarz. Postać w kryminale nazywa się Jarosław Klejnocki i jeśli wczytać się w jej opis nie ma wątpliwości, iż pierwowzorem dla niej był poeta, literat, polonista noszący takie właśnie nazwisko, bierze on mianowicie udział w konkursie na "najbardziej polskie słowo" (co pasuje raczej do językoznawcy, niż do psychologa). Tym najbardziej polskim ze słów miałby być wyraz: żółć. "() Składa się z samych polskich znaków diakrytycznych charakterystycznych ekskluzywnie dla języka polskiego i w ten sposób zyskuje rangę tyleż oryginalności, co niepowtarzalności (). Po drugie, mimo że wyraz ten językowo jest dystynktywny, zawiera treści uogólniające, w symboliczny sposób stanowi o naturze wspólnoty, która się nim, przyznajmy, że niezbyt często, posługuje

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Zostanie po nas garniec żółci i głuchy, drwiący śmiech pokoleń

Źródło:

Materiał własny

Materiał nadesłany

Autor:

Joanna Ostrowska

Data:

26.01.2018

Realizacje repertuarowe