"Zorba" w reż. Witolda Mazurkiewicza w Teatrze Polskim w Bielsku-Białej. Pisze Henryka Wach-Malicka w Polsce Dzienniku Zachodnim.
Miło napisać w pierwszym zdaniu, że wyzwanie było potężne, a teatr poradził sobie ponad oczekiwania! Bo prawda jest taka, że już poprawne wystawienie pełnospektaklowego musicalu przez teatr "z definicji" dramatyczny byłoby sukcesem. Tymczasem "Zorba" w Teatrze Polskim w Bielsku-Białej nie dość, że spełnia kryteria wokalne i choreograficzne przedstawienia muzycznego, to imponuje pogłębionym rysunkiem postaci, które zdają się śpiewać i tańczyć nie dlatego, że "tak zostało napisane", ale dlatego, że to integralna część ich stosunku do świata. I najintymniejsza forma okazywania emocji. Ryzyko wystawienia muzycznej wersji "Zorby" było spore. O poziom wykonawczy nikt się nie martwił (odtwórcy ról pierwszoplanowych mają wykształcenie muzyczne). Obawy (przynajmniej moje) dotyczyły materii samego musicalu. Skomponowany przez Johna Kandera w złotej erze gatunku (premiera w 1968 r.), dziś może drażnić patetycznością frazy czy sztucznym podziałem n