01.04.1975 Wersja do druku

Znowu nad "Weselem" (polemicznie)

Powszechnie przyjęty pogląd głosi, że teksty dramatu romantycznego to po prostu scenariusze, z których dopiero reżyser tworzy widowisko teatralne. Dlatego też łatwo (?) modelować Dziady według wzorów od Cirque Olympique do Cricot 2, Kordianowi kazać śpiewać do mikrofonu albo wariować, a Goplanie jeździć na motocyklu. Pomysłowość inscenizatorów może nie mieć granic, aż dziw, że tak powściągliwa okazała się w przypadku Nie-Boskiej lub niescenicznych dramatów Norwida, że tak łagodnie - przynajmniej dotychczas - obeszła się z Lilią Wenedą czy z Irydionem. Zaznaczam, że nie oponuję przeciw tej swobodzie, nazywanej czasem samowolą, pochwałę warszawskiej Balladyny czy łódzkiego Księdza Marka miałem nawet okazję wypowiedzieć drukiem. Tak jest z romantykami. Ale z Wyspiańskim inaczej. Wyspiański miał wizję teatru wyraźnie określoną, didaskalia jego, choć pisane z młodopolskim rozwichrzeniem, są realistyczne w konkretnych wskazówkach. Zd

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Znowu nad "Weselem" (polemicznie)

Źródło:

Materiał nadesłany

Teatr nr 7

Autor:

Jan Alfred Szczepański

Data:

01.04.1975

Realizacje repertuarowe