07.07.2009 Wersja do druku

Znowu jestem Stanisławem

Wiele osób kojarzy jego twarz, ale tylko nieliczni wiedzą, że popularny Zbigniew z "Plebanii" w rzeczywistości nazywa się STANISŁAW GÓRKA. - Jest to chyba mój największy sukces zawodowy. Z drugiej jednak strony od siedemnastu lat aktywnie działam w Teatrze Pod Górkę, którego jestem założycielem.

ROZMOWA ze Stanisławem Górką, Zbigniewem z popularnego serialu "Plebania": Skąd w u pana pomysł na aktorstwo? - Wszystko zaczęło się od Marty Jakubowskiej, nauczycielki z dęblińskiego Zespołu Szkół Ogólnokształcących, która zaproponowała mi udział w zespole teatralnym. Początkowo byłem pomocnikiem, ale z czasem dostawałem coraz poważniejsze role. Przełom nastąpił, kiedy Marta przyniosła na zajęcia płytę Bułata Okudżawy, na której był utwór "Modlitwa" Francois Villona. Kiedy posłuchałem go, przeżyłem katharsis. Nigdy nie byłem gorliwie religijny, ale ten utwór, w którym jest mnóstwo przestrzeni, zrobił na mnie piorunujące wrażenie. Kolejnym etapem było spotkanie z Ireną Jun. Zakochałem się w niej platonicznie; ona byłą dojrzałą kobietą i, niestety, miała męża. Pamiętam, że była dla mnie takim pięknym czarnowłosym aniołem. W czwartej klasie spytałem czy nadaję się na aktora. I co powiedziała? - Że mam szans

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Znowu jestem Stanisławem

Źródło:

Materiał nadesłany

Dziennik Wschodni nr 27/04.07.09

Autor:

Kamil Kozioł

Data:

07.07.2009

Tematy w toku