EN
3.03.1974 Wersja do druku

Zmory

Najpierw są to kłębki włócz­ki. Nie wolno przestać ich przewijać, bo wtedy coś się stanie... I rzeczywiście; gdy Ewa porzuciła włóczkę i uciekła, ktoś nadchodzi. Wysłaniec. Wysłaniec zawsze przynosi jakąś wiadomość albo czegoś się domaga. Ten również, zawiadamia, że zbli­żają się Czarne Wojska, i domaga się, aby Dziewczynka, której się śni, kupiła czerwonych kwiatów, odszu­kała pomnik Księcia wznoszący się nad miastem, złożyła mu swoje kwiaty, a wtedy Książę ożyje, o-broni miasto, odpędzi Czarne Wojska. Lecz jak ma to uczynić Dziewczynka, której się śni, skoro przychodzi właśnie do niej Czło­wiek, którego kocha, a potem barw­ny tłum gości. Skoro, gdy wreszcie wyrwała się natrętom, nikt nie chce jej sprzedać kwiatów; skoro zamykają się przed nią potężne bramy, skoro ściga ją Człowiek, którego kocha, by umrzeć dla niej; skoro w ogromnym urzędowym la­biryncie, gdzie zbłądziła, ludzie wypowiadają tylko biur

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Zmory

Źródło:

Materiał nadesłany

Życie Literackie nr 9

Autor:

Zygmunt Greń

Data:

03.03.1974

Realizacje repertuarowe