26.11.1997 Wersja do druku

Zmierzch bez metafory

"Zmierzch" Izaaka Babla to sztuka trudna dla inscenizatorów - złożona z pojedynczych, krótkich, zmiennych scenograficznie i nastrojowo, scen-obrazków. Ale to także sztuka kusząca, ma bowiem niezwykłe zalety: żywiołowość, wyraźnych bohaterów pierwszego planu i celną obserwację zależności psychicznych między postaciami.

Przedstawienie "Zmierzchu" w Teatrze Zagłębia w Sosnowcu jest przede wszystkim widowiskiem - barwnym, pełnym rozmachu, koloru i gwaru, a także trafnej (choć bez nachalności) stylizacji żydowskiego folkloru, w czym duża zasługa scenografa - Małgorzaty Schubert. Zbiorowość żydowska, tworzyła w wielonarodowościowej Odessie, własny świat i własne prawa. U Babla jest to zresztą "świat w świecie", na odrębność społeczną i religijną, nakładają się bowiem także prawa grupy - "Zmierzch" to portret bandytów i złodziei, żyjących, niejako dodatkowo, także według reguł mafijnych. Ale treścią dramatu jest nie tylko zaglądanie za zamknięte, dla wielu egzotyczne, drzwi żydowskich domów. Tytułowy zmierzch to symbol odchodzenia w przeszłość pewnego porządku, kodeksu zasad i prawideł, może dziwnych i groźnych, ale obowiązujących w tym środowisku od wieków. Ten akcent zgubił się jednak w spektaklu Janusza Ostrowskiego, zagłuszony (dosłownie i w

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Zmierzch bez metafory

Źródło:

Materiał nadesłany

Dziennik Zachodni nr 275

Autor:

Henryka Wach-Malicka

Data:

26.11.1997

Realizacje repertuarowe