23.03.2018 Wersja do druku

Zimny chów adepta. O Studium Baduszkowej, Teatrze Muzycznym i jeszcze kilku sprawach

Ogromnym atutem Studium jest możliwość współpracy z Teatrem Muzycznym w Gdyni. Gra w produkcjach Muzyka jest dla adeptów niezwykłą okolicznością a dla teatru niemałą korzyścią. Dlatego "wszyscy ludzie dobrej woli" powinni pomóc w podniesieniu rangi szkoły, która działa w i dla jednego z dwóch najlepszych repertuarowych teatrów muzycznych w Polsce. To oczywiście trudne, ale przecież żyjemy na Pomorzu, a tutaj niemożliwe staje się możliwym - pisze Piotr Wyszomirski w Gazecie Świętojańskiej.

Nadzieje i bezpieczniki Zachęcony opinią o "Rzuciłem palenie... Kocham cię" i prezentacją "Krwawych godów" wybrałem się z niemałymi nadziejami na finalny dyplom tegorocznych absolwentów Państwowego Policealnego Studium Wokalno-Aktorskiego w Gdyni. Koncert na Dużej Scenie miał być finałem 3,5-rocznej pracy w "najstarszej i najlepszej szkole musicalowej w Polsce" - za i więcej na Facebooku i na stronie Studium. Już na miejscu, pełen zapału zbierałem informacje od dobrze poinformowanych przedstawicieli społeczności Muzyka, ale nie zauważyłem entuzjazmu, tylko bezpieczniki i ochraniacze w stylu: "była tylko jedna próba". Niestety, koncert rozczarował, wyzwolił jednak we mnie garść refleksji. Pióra w d... i na scenę! To dosadne określenie charakteryzuje specyfikę zawodu. Aktor musicalowy musi być przygotowany do ekstremalnych sytuacji. Musi być tempo, to nic, że komuś pękła sprzączka czy coś uwiera boleśnie - trzeba szybko zmieniać kostiu

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Zimny chów adepta. O Studium Baduszkowej, Teatrze Muzycznym i jeszcze kilku sprawach

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Świętojańska online

Autor:

Piotr Wyszomirski

Data:

23.03.2018

Wątki tematyczne