EN
3.04.2020 Wersja do druku

"Zemsta" Fredry w czasie zarazy

Pośród morza informacji o koronawirusie rozlewających się w telewizji znalazła się nowa inscenizacja Fredrowskiej "Zemsty". Nie sugeruje to wcale, że jej realizatorzy pozwolili sobie tytuł ten zinterpretować jako odwet kogoś na kimś za pandemię - pisze Sławomir Pietras w Tygodniku Angora.

Niewątpliwie zrobiłby tak któryś z teraźniejszych reżyserów operowych, aby "ratować od wyginięcia" gatunek liryczny, a czytając bez ogródek, choćby na chwilę zaistnieć w oczach garstki swych zwolenników. To komediowe arcydzieło Aleksandra Fredry z roku 1834 doczekało się dwóch wersji filmowych, pięciu realizacji telewizyjnych, niezliczonej liczby premier teatralnych, z których co najmniej kilkanaście widziałem w swym długim już przecież teatralnym żywocie. A jednak ta ostatnia premiera "Zemsty" w Teatrze Telewizji zaskoczyła mnie i wprowadziła w podziw. Zwłaszcza jeśli chodzi o sposób transmisji komediowej klasyki do dzisiejszego widza, bez zmieniania miejsca akcji, tożsamości występujących postaci, a nawet epoki, w której rozgrywa się fabuła. Tak czynią bezmyślnie lub cynicznie dopuszczani do głosu operowi "rewolucjoniści", dzięki czemu mamy "Halkę" na Haiti albo w hotelu "Kasprowy", natomiast "Straszny dwór" rozgrywany jest w latach d

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

"Zemsta" Fredry w czasie zarazy

Źródło:

Materiał nadesłany

Tygodnik Angora nr 14

Autor:

Sławomir Pietras

Data:

03.04.2020

Wątki tematyczne

Realizacje repertuarowe