08.03.2004 Wersja do druku

Ze szczyptą pikanterii

"Nie teraz, kochanie" w reż. Ryszarda Kotysa w Teatrze Muzycznym w Poznaniu obejrzał Zdzisław Beryt.

Przez lata specjalistami od tworzenia fars byli Francuzi, zdetronizowali ich Anglicy, którzy mistrzowsko opanowali tę, jakże trudną formę teatralną. Trudną bo wymagającą ogromnej dyscypliny słowa, wyczucia sceny no i błyskotliwej inwencji w wymyślaniu zabawnych sytuacji. Kolejnym przykładem tych zalet jest wystawiona w poznańskim Teatrze Muzyczny, w cyklu Sceny Prezentacji, farsa Raya Cooneya i Johna Chapmana "Nie teraz, kochanie". Ray Cooney występował przez lat kilka na scenach, zdobywając uznanie jako aktor komediowy. To była zarazem jego szkoła scenopisarstwa, przy czym jak stwierdza, tematów swoich sztuk szukał w sytuacjach typowych, które mogły przydarzyć się wszędzie, bo ludzie wszak są podobni i objawiają takie same skłonności. Dlaczego więc nie zajrzeć do eleganckiego salonu z futrami na londyńskim West Endzie? Kierują nim wspólnie przedsiębiorczy playboy Gilbert Bodley (Daniel Kustosik) i nieco safandułowaty Arnold Crouch (Dariusz

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Premiera ze śmiechem

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazeta Poznańska + Express nr 57

Autor:

Zdzisław Beryt

Data:

08.03.2004

Realizacje repertuarowe