23.05.2005 Wersja do druku

Zdanko z Gombrowicza

Jak jest - widać. Słychać takoż. Jest źle, haniebnie jest, i wstyd jest, przynajmniej być powinien. I to, spokojnie, ważąc słowa, oznajmił Szymon Kuśmider. Tyle że uczynił to publicznie. Bezczelnie miał odwagę. Czyż ogłosił coś nowego, coś o czym by wiadomo nie było dość powszechnie, acz może niekoniecznie ministrowi kultury? Tak, powracam do moich baranów, do Starego Teatru, mówiąc konkretniej, bo czuję żem winny. I nie bardzo wiem, co mam powiedzieć? Że nie chciałem, że głupio wyszło? Wyszło. Niestety - pisze Wacław Krupiński.

Ogłaszając przed tygodniem w "Dzienniku" informację o zebraniu ZASP w Warszawie i rozmowę z Szymonem Kuśmidrem o sytuacji w Starym Teatrze naprawdę nie chciałem prowokować p. Jana Peszka, by aż tak się z lubością obnażył. W takim stylu. Jestem wzburzony opiniami na temat Starego Teatru wygłaszanymi przez artystyczne miernoty, które w ogóle nie powinny zabierać głosu na temat sztuki - zaczął stylista. Po czym przeszedł do kwestii szerszej: Stary Teatr stał się zespołem prowincjonalnym, zapatrzonym w siebie i własną przeszłość. Wieloletni brak reform doprowadził do schorzeń, których efektem jest obecna awantura. (...) Dyrekcja Grabowskiego nie jest wolna od błędów, ale ten dyrektor próbuje zmienić mentalność zespołu i wprowadzić nowe idee, czego się nie docenia. Niektórzy aktorzy nie chcą przyjąć do wiadomości, że świat się zmienia, a z nim teatr, wolą wygodne posady, usypiające czujność i dyscyplinę. Jeśli nie potrafią zmienić m

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Kulturałki: Zdanko z Gombrowicza

Źródło:

Materiał nadesłany

Dziennik Polski nr 118/21.05.05

Autor:

Wacław Krupiński

Data:

23.05.2005

Wątki tematyczne