15.05.2010 Wersja do druku

Zawsze wzwyż!

- Teatr lalek to przede wszystkim teatr formy. Stąd festiwalowe prezentacje, często oparte na znanych i bardzo znanych utworach, potrafią tak bardzo zaskoczyć swoją innością i odkrywczością - mówi Lucyna Kozień, dyrektor Międzynarodowego Festiwalu Sztuki Lalkarskiej.

Janusz Legoń: Z Międzynarodowym Festiwalem Sztuki Lalkarskiej w Bielsku-Białej wiąże się większość pani zawodowego życia. Jak z perspektywy tych lat wyglądają bielskie spotkania lalkarzy? Lucyna Kozień: Nasz festiwal to swoisty fenomen. Jest bodaj najstarszym w świecie, odbywa się od 1966 roku regularnie i nieprzerwanie, nie wyłączając nawet stanu wojennego i innych zawirowań. Zmieniają się polityczne opcje, systemy ekonomiczne i sposoby zarządzania kulturą, a bielski festiwal trwa i wciąż jest ważny i atrakcyjny dla lalkarzy i publiczności. Dla bielszczan, nawet tych mniej zainteresowanych sztuką teatru, zawsze był ważny jako przygoda z egzotyką: na czas festiwalu można się było poczuć obywatelem świata, pijąc kawę obok Hindusów, przechodząc przez ulicę z Meksykanami, przyglądając się Chińczykom... W czasach PRL to była wielka atrakcja. Ale czy znaczenie festiwalu wykraczało w jakiś sposób poza tę egzotyczną barwność? - Przed l

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał własny

Materiał nadesłany

Autor:

Janusz Legoń

Data:

15.05.2010