"Podróż zimowa" w reż. Mai Kleczewskiej z Teatru Polskiego w Bydgoszczy i Teatru Powszechnego w Łodzi na Festiwalu Sztuk Przyjemnych Nieprzyjemnych. Pisze Mike Urbaniak na swoim blogu.
Może raz w roku zdarza mi się obejrzeć spektakl, który mnie kompletnie zachwyca. Tak właśnie jest z "Podróżą zimową" Mai Kleczewskiej i Łukasza Chotkowskiego. Jest zachwycająca. Piękna, mocna i bezlitosna. Zacznę od scenografii, bo jest ona doprawdy arcydziełem. To, co na scenie wyczarował Wojciech Puś jest niezwykłe. Absolutny minimalizm i czystość formy dziwnie niepokoją od początku. Krwistoczerwona, błyszcząca podłoga i wszechotaczające, półprzezroczyste, białe kotary nie zwiastują nic dobrego. Jesteśmy w sterylnej przestrzeni, w której dziać się będą rzeczy przerażające. I kiedy wydaje nam się, że już nic nas tu nie zaskoczy, puszczone w ruch kotary znikają inwazyjnie, przez środek widowni, zostawiając aktorów w surowej, lustrzanej klatce, azylu dla obłąkanych. Scena, w której ściany wprawione zostają, dzięki mocnym basowym dźwiękom, w drżenie to już po prostu majstersztyk. Mamy tu bez wątpienia spektakl, w którym scenogra