W polskim teatrze brakuje ról dla wielkich aktorek. Wspólny występ Jadwigi Jankowskiej-Cieślak i Teresy Budzisz-Krzyżanowskiej to wyjątek potwierdzający regułę - pisze Jacek Wakar w Dzienniku - dodatku Kultura.
Dyrektor Sceny Prezentacje Romuald Szejd jako jeden z niewielu postanowił prochu nie wymyślać. Jadwiga Jankowska-Cieślak i Teresa Budzisz-Krzyżanowska grają u niego po raz kolejny. W ostatnich sezonach pierwszą mogliśmy oglądać w "Na skraju lasu", drugą w "Pięknej pamięci" i "Sarabandzie" - spektaklach, w których nachalna przegadana reżyseria nie przesłaniała aktorstwa właśnie. Aktorstwa skupionego, opartego na słowie i czystych emocjach, opartego na sile scenicznej obecności. Nie chciałbym, żeby repertuary polskich scen opierały się niemal wyłącznie na dwuosobowych sztukach nawet dla znakomitych aktorek. Jednak nie mogę pojąć wciąż, czemu taki "Oddech życia" [na zdjęciu], w którym zagrały bądź co bądź gwiazdy warszawskiego Teatru Ateneum, nie mógł powstać właśnie tam. Jankowska-Cieślak nie może czuć się całkowicie przy Jaracza niewykorzystana. Zagrała intrygującą postać pozbawionej wieku Urszulki - dziewczynki, która nosi w sobie