01.04.2009 Wersja do druku

Zaklęty krąg

Przez lekko przydymioną, wypełnioną zapachem kadzidła salę średniowiecznego refektarza przechodzi się po dywanie rozciągniętym od wejścia i wiodącym przez teren gry aż do terenu obserwacji. Gdy na drugą stronę przedostanie się ostatni widz, dywan zostaje zwinięty. Nie ma już możliwości odwrotu ani ucieczki. Wiedźma (Anu Salonen), klęcząc na środku w smudze światła, pochylona nad ułożonymi w kształt litery V mieczami, obłąkańczym i wysokim, niemal dziecięcym głosem inicjuje zgromadzenie. Hipnotyczne dźwięki cytry (kayagum albo koto) wyzwalają przeczucie, że zaraz wydarzy się coś niezwykłego. Wszyscy aktorzy zasiadają w zaczarowanym półokręgu, który domyka rozmieszczona naprzeciw nich publiczność, by po wysłuchaniu relacji z pola bitwy wyśpiewać zaklęcia. Ich ciała zatopione w pieśni napinają się, prężą - muzyka dyryguje ruchami, zdaje się, że niczym Parki przędą oni jakieś niewidzialne nici przeznaczenia. Przepowiednia zosta

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Źródło:

Materiał nadesłany

Odra

Autor:

Marzena Gabryk

Data:

01.04.2009

Realizacje repertuarowe