06.12.2011 Wersja do druku

Zaczęło się od Adama

ADAM HANUSZKIEWICZ zawsze wierzył w teatr, który ma coś ważnego widzowi do powiedzenia. Pod wieloma względami był w polskim powojennym teatrze nowatorem i prekursorem. Na jego premiery konserwatywna publiczność reagowała mniej więcej tak, jak dzisiaj odnosi się do propozycji młodych, poszukujących reżyserów.

W filmie Jerzego Skolimowskiego "Ręce do góry" grał Romea, który pytany, dlaczego nie został weterynarzem na prowincji, odpowiadał pytaniem: Z moim wyglądem? Było to w 1967 r. i Adam Hanuszkiewicz istotnie wyglądał jak amant z czasów starego, dobrego amerykańskiego kina. Co w naszych realiach nie było bynajmniej atutem; niejednokrotnie tracił szansę zagrania w filmie, ponieważ zdaniem ówczesnych specjalistów od castingu był za przystojny. Zwłaszcza w czasach, kiedy na ekranie miał dominować lud pracujący miast i wsi. Paradoksalnie, ten urodzony aktor filmowy miał się spełnić w teatrze. Był przede wszystkim aktorem - także wtedy, kiedy odgrywał rolę reżysera czy dyrektora teatru. Jego dawni aktorzy do dziś potrafią parodiować swego dawnego szefa, kiedy na przykład ze sztuczną powagą ogłaszał: "Proszę wszystkich do gabinetu!". Grał w wielu swych przedstawieniach, nawet w takich, w których nie było dla niego roli, jakby nie chciał zejść ze s

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Zaczęło się od Adama

Źródło:

Materiał nadesłany

Polityka nr 50/07.12

Autor:

Zdzisław Pietrasik

Data:

06.12.2011