11.06.2007 Wersja do druku

Za czerwone usta

KRYSTYNA MAZURÓWNA od etatu w Teatrze Wielkim wolała własny zespół tańca jazzowego, od Warszawy - Paryż, dokąd wyjechała w 1968 r. Tańczyła z Gerardem Wilkiem i Josephine Baker. Gdy po czterdziestce rzuciła taniec, pracowała jako bileterka, kelnerka, szefowa budowy. O sobie mówi: tłusta staruszka.

Prezes telewizji Włodzimierz Sokorski mówił z wyrzutem: 'Mamy takie piękne polskie tańce ludowe, dlaczego pani ich nie tańczy?' Była gwiazdą swingujących lat 60. Tańczyła w obcisłym trykocie, biust sterczał bezwstydnie, ludzie rozmawiali o tym w tramwaju. - Widziałeś wczoraj Mazurównę w telewizji? Ma talię osy! - Nic dziwnego, ponoć kazała sobie wyjąć trzy żebra! Szokowało to, że zwisa zaczepiona nogą o szyję Gerarda Wilka, i to, że dziś jest rudą chłopczycą, jutro blond topielicą. Wszechmocny reżyser telewizyjnych show Janusz Rzeszewski traktował ją jak talizman i angażował raz za razem. 'Nie ma programu bez Mazurówny !' - powtarzał. Kiedy zupełnie nie pasował mu numer taneczny, wymyślił, że pohuśta się w kadrze na linie. - Latałam uczepiona liny przez całe studio: fru, fruu! Zapłacili jak za dużą solówkę. Miałam największe mieszkanie na Starówce przy Piwnej - trójpoziomowe, przerobione ze strychu, dobry samochód, najle

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Za czerwone usta

Źródło:

Materiał nadesłany

Gazecie Wyborcza nr 133 - Wysokie Obcasy nr 23/9.06.

Autor:

Anna Żebrowska

Data:

11.06.2007