Logo
18.12.2004 Wersja do druku

Z wizytą u podwładnych

Ta reżyseria to sprawa przypadku. Przed sześcioma laty przygotowałem "Naczelnego" jako dyplom ze studentami. Widział go mój obecny naczelny teatru i zaproponował realizację. Jak wiadomo, naczelnemu się nie odmawia -
SŁAWOMIR SOŚNIERZ opowiada o reżyserowanej przez siebie sztuce.

Jak się czuje laureat nagrody za najlepszą rolę komediową ubiegłego sezonu w roli debiutującego reżysera sztuki Naczelny'? - Bardzo przyjemnie. Po raz pierwszy siedzę po drugiej stronie, daję uwagi kolegom aktorom... Po prostu czuję się w roli naczelnego. A mówiąc serio; podczas prób uświadomiłem sobie parę istotnych rzeczy i sądzę, że jak wrócę na "moją" stronę, to będę nieco innym aktorem. Postaram się już nie zadręczać reżyserów wieloma banalnymi sprawami, którymi pewnie zadręczałem, bo uważałem, że są piekielnie ważne. Stanę się aktorem bardziej taktownym. Mam nadzieję, że Twój debiut reżyserski nie wynika ze znudzenia aktorstwem? - Nie, nie. Ta reżyseria to sprawa przypadku, który towarzyszy mi przez całe życie. Przed sześcioma laty przygotowałem Naczelnego jako dyplom ze studentami. Widział go mój obecny naczelny teatru i zaproponował realizację. Jak wiadomo, naczelnemu się nie odmawia. Przystąpiłem do pr

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Z wizytą u podwładnych

Źródło:

Materiał nadesłany

Dziennik Polski nr 294/16-12-2004

Autor:

Jolanta Ciosek

Data:

18.12.2004

Realizacje repertuarowe