11.10.2006 Wersja do druku

Z paranoi rodzi się czasem coś ciekawego

- Jak uczyłem w krakowskiej PWST, to starałem się odwieść moich studentów od zajmowania się operą, bo jestem jej wrogiem. To dziś okropnie anachroniczna forma. Co z tego - kilku moich studentów reżyseruje opery, więc i tu poniosłem klęskę jako pedagog - mówi kompozytor ZYGMUNT KONIECZNY, który napisał muzykę do "Brata naszego Boga" w warszawskiej Rampie.

Z Zygmuntem Koniecznym, kompozytorem, o klęskach pedagoga, podniecającym teatrze i muzyce do herbaty rozmawia Iza Natasza Czapska. Ostatnio sporo czasu spędza Pan - krakowianin - w Warszawie, przygotowując stronę muzyczną spektaklu "Brat naszego Boga" w Rampie. Mógłby Pan tu żyć? Podejrzewam, że jak bym musiał, to bym tu żył, ale gdybym miał wybierać, to jednak wolałbym Wrocław. A nie Paryż, Wenecję? O, nie, nie. Nigdy nie mieszkałem dłużej za granicą. Pierwszy raz wyjechałem z Polski w 1964 roku na występy z Ewą Demarczyk do Paryża. Siedziałem tam trzy miesiące i z trudem wytrzymywałem. Teraz, kiedy jest Pan w Warszawie, ciężko Pana wyciągnąć ze studia. Przygotowuje Pan dla Rampy jakiś gigantyczny projekt? Do spektaklu "Brat naszego Boga" Karola Wojtyły reżyser Paweł Aigner potrzebuje godzinę muzyki - to spore zamówienie. Część już miałem napisaną - do słów ks. Jana Twardowskiego. Dyrektor Rampy Jan Prochyra dowiedział si

Zaloguj się i czytaj dalej za darmo

Zalogowani użytkownicy mają nieograniczony dostęp do wszystkich artykułów na e-teatrze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się.

Tytuł oryginalny

Z paranoi rodzi się czasem coś ciekawego

Źródło:

Materiał nadesłany

Życie Warszawy nr 238

Autor:

Iza Natasza Czapska

Data:

11.10.2006

Realizacje repertuarowe